"Sprawa jest symbolem upolitycznienia prokuratury. Latem 1999 r. - gdy
ministrem sprawiedliwości była Hanna Suchocka - śledztwo zostało umorzone.
Zdaniem Kaczyńskiego i innych pokrzywdzonych - na polecenie. O naciskach na
umorzenie opowiedzieli "Gazecie" odwołani wcześniej, prowadzący to śledztwo
prokuratorzy Jarosław Baniuk i Jacek Gutkowski. Ówczesny szef stołecznej
prokuratury Stefan Szustakiewicz potwierdził to w rozmowie z "Przeglądem
Tygodniowym". Prokuratorzy ujawnili, że UOP udostępnił prokuraturze tylko
niewielką część dokumentów znalezionych w szafie płk. Lesiaka. Np. nie ujawnił
dokumentów z nazwiskami agentów, ale znane są ich kryptonimy. Wszystko to
zdarzyło się jesienią 1999 r.
Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i inni zawiadomili prokuraturę o
przestępstwie utrudniania śledztwa. I ono zostało umorzone.
W końcu 1999 r. minister Suchocka zadeklarowała odtajnienie akt sprawy. Tak się
jednak nie stało. Kilka miesięcy później Sejm głosami posłów SLD, UW i części
AWS odmówił powołania komisji śledczej w sprawie inwigilacji prawicy. Bracia
Kaczyńscy zapowiadają dziś, że wróci do tego przyszła Komisja Prawdy i
Sprawiedliwości."
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.