Re: Komentujac neandertalczykow na forum wyborcze
gredub zacytował:
> ... przy założeniu, że jako ludzie jesteśmy jedynymi we wszechświecie
> samoświadomymi swego istnienia podmiotami, ...
Już to pierwsze założenie jest podejrzane. Układów planetarnych, jak się
okazuje, jest "jak mrówków", a wobec istnienia miliardów galaktyk z dziesiątkami
lub setkami miliardów gwiazd w każdej szanse na powstanie życia na BARDZO wielu
planetach są z pewnością niemałe, a więc i samoświadomość mogła powstać
wielokrotnie.
Autor jest tak dogmatycznym zwolennikiem cokolwiek mistycznego poglądu, że
kolaps funkcji falowej wymaga koniecznie samoświadomego obserwatora (czyli że
kot w eksperymencie myślowym Schroedingera NAPRAWDĘ nie jest ani żywy, ani
martwy, póki samoświadomy człowiek nie zajrzy do pudełka -- w końcu czego
świadom może być sam kot?), że brnie w niesprawdzalne spekulacje bez zmrużenia
oka. Dobrze byłoby wiedzieć, w którym momemcie samoświadomość "pierwszego"
człowieka pojawiła się skokowo, zarazem czyniąc tego człowieka nie-pierwszym i
jednym z wielu sobie współczesnych w obserwowalnej historii (bo kiedy wszystko
inne się zaktualizowało, nie był przecież JEDYNYM człowiekiem)? Czy było to w
chwili poczęcia tego człowieka, czy w chwili jego narodzin, czy kiedy miał
siedem lat? Czy był to Homo sapiens, czy Homo ergaster, czy jeszcze co innego, i
jak w ogóle można tę sprawę rozstrzygnąć? I co to właściwie zmienia, skoro cała
"zaktualizowana" historia stała się rzeczywista, ma swoją strukturę i logikę i
tak czy siak musimy ją sobie wytłumaczyć?
Przykro mi, ale ten "wszechświat antropiczny" to jeszcze jeden wariant hipotezy,
że świat został stworzony pięć minut temu, a cała historia to sztafaż. Moment
obdarzenia ludzi samoświadomością można sobie wybrać zupełnie dowolnie i efekt
będzie ten sam. Innymi słowy, nie jest to koncepcja naukowa.