Osobiście jestem jednym z tych co to wyjechali z Polski żeby nic nie robić i
spokojnie tutaj konsumować swój polski zasilek - szkoda tylko ze taki mi nie
przysługiwał - ktory po przeliczeniu na funty stanowi .... lepiej nie przeliczać.
Nie pojmuje, jak to jest że ludzie nie potrafią wyjść z kompleksów. Może nasz
prezydent powinien sobie terapie u psychologa zafundować - te skromne naście
tysięcy złotych miesięcznie powinno mu na to pozwolić, jeśli nie to jestem
pewnien że pracujący na wyspach Polacy się zrzucą /na początek lewatywa i
elektrowstrząsy... 3 razy dziennie przed posiłkami/. Biedny prezydent nie może
pojąć ze w tym kraju Polak to raczej synonim dla: pracowity, inteligętny /dużo
więcej kombinujemy przy pracy niż fajfokloki, stąd wyższa wydajność - nie zawsze
ale często/, rzeczowy, wydajny aniżeli Kaczyński.
CO do obrony ze strony Blaira to nie jest pierwszym brytyjskim politykiem
"broniącym" Polaków. Na własne lewe - to lepsze - ucho słyszałem jak minister
finansów Wlk. Brytanii w publicznej telewizji w "głównym" wydaniu "wiadomości"
powiedział wprost, że fala emigracji napływająca od maja 2004 ratuje gospodarkę
tego kraju, powstrzymując inflacje i podnosząc konkurencyjność.
Może czas żeby nasz - czy tego chcę czy nie mój ciągle jeszcze - prezydent
zaczął się uczyć prostej zasady: zanim coś chlapniesz do "mikrofonu" 3 razy się
zastanów, bo nie jesteś u cioci na imieninach i jeśli dasz okazję to twoje słowa
zostaną wyrwane z kontekstu. A tak mamy cenionych Polaków na wyspie i ...
"bezcennego" /czyt. bezwartościowego/ prezydenta w kraju przodków.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.