PiSparteitag, kaczy sabat, partyjnyj prazdnik...
nie w nazwie problem. Chodzi mi o to, że znowu, jacyś obleśni reżymowcy
z "jedynie słusznej partii" chcą, tak jak komuna, obrzydzić bezpartyjnym i
opozycji obchody Narodowego Święta Niepodległości.
Co PiSiakom przyszło do głowy, żeby tym, którzy nie bali się składać wieńców w
czasach PRL-u, dziś niemożliwić godny udział w tradycyjnych obchodach na Placu
Saskim (dziś Plac Piłsudskiego), przy Grobie Nieznanego Żołnierza?
Ukraść obywatelom Święto i zrobić sobie z niego swój partyjniacki,
przedwyborczy PiSdnik?
My tu u nas mieliśmy tradycję, że przed 7 listopada, na złość komunie,
zakładaliśny pomnikowi dziada w Poroninie zardzewiałe wiadro na głowę, a 11
listopada modliliśmy się w intencji Ojczyzny i wywieszalismy flagi. Dziś inne
dziady se chcą z naszego Święta zrobić obchody ku ich kurduplowatej czci?
Niedoczekanie!
Istota kaczyzmu polega na wciąganiu społeczeństwa w proces moralnego
nikczemnienia. Władza daje sygnał i przyzwolenie, że można nienawidzić, lżyć,
pomawiać, donosić. I zachęca, że warto, że to się opłaca.