Prawdziwi, a nie tylko deklaratywni chrześcijanie - a takich jest bardzo
niewielu wśród polskich elit politycznych - powinni troszczyć się o to, aby
Jezus znalazł się w sercach Polaków, a nie w zapisach prawa stanowionego. Tego
typu religianctwo może tylko zniechęcić dużo osób do wiary religijnej, a więc
nadgorliwi posłowie prawicy klerykalnej wyświadczają swemu
kultowi "niedźwiedzią przysługę". To jest mieszanie porządku religijnego z
państwowym, a tym samym cofanie się do średniowiecza. Ogłaszonie Chrystusa
królem Polski równałoby się z twierdzeniem, że najwyższa władza rządzi z
nadania boskiego, a głowa państwa jest namiestnikiem Boga, jak w wiekach
średnich. Stąd tylko krok do sakralizacji i absolutyzacji władzy.
To byłoby także utrwalanie tendencyjnego mitu o Polsce, jako przedmurzu
chrześcijaństwa. Wystarczy spojrzeć na sytuację w kraju - wczoraj i dziś - aby
pozbyć się złudzeń, co do rzekomo wyjątkowo wysokich standardów moralnych wśród
Polaków... Nasi politycy bardzo dużo mówią o chrześcijaństwie i moralności,
prześcigają się w peanach ku czci papieża, natomiast ich czyny odbiegają od
głoszonych deklaracji. Polska w praktyce jest niestety zaściankiem, a nie
przedmurzem Europy.
Ktoś kiedyś powiedział - "Królestwo moje nie jest z tego świata"...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.