> wchodzisz na forum, gdzie ludzie dla, ktorych cos znaczyl zmarly wspominaja
go, i piszesz, ze przypominasz, ze byl zlodziejem i wlamywaczem.
Fakty są jakie są. Rozumiem, że z twojego punktu widzenia tym gorzej dla faktów?
Nie było moją intencją przytaczanie wstydliwych faktów z życiorysu pana Browna
(a było ich znacznie więcej) a wskazanie błędów dziennikarskich. Po drugie nie
jest to, jak sugerujesz, forum pl.rec.muzyka.opłakujmy.jamesa.browna , lecz
miejsce do wyrażania swoich opinii - opinii o wydarzeniu jak i opinii o
artykule. Ja wyraziłem opinię o tym drugim.
> bez komentarza na temat twojej kultury osobistej.
Jak "bez" jak komentujesz? Czym zresztą dajesz świadectwo własnej. Jak dla mnie
jesteś zbyt anonimowy bym na to zwracał uwagę. Jeśli masz jakieś argumenty
przeciwko temu co napisałem, to je przytocz a nie rób wycieczek osobistych jak
byle pętak.
> potem kompletnie bez znajomosci tematu wydajesz
> wyroki czym jest lub nie jest funk. ze polaczenie rocka i soulu???!!!!
Jeśli nie zauważyłeś, napisałem "w skrócie". Po drugie wyroki wydają sądy. Ja
przytoczyłem to co znaleźć można tysiącach źródeł poświęconych muzyce
rozrywkowej XX wieku?
> a nie
> przypadkiem akcentowaniem na 1 i 3 miare taktu, zamiast na 2 i 4? bo o to
> wlasnie tu chodzi. charakterystyczne "get down".
Jedno nie wyklucza drugiego.
Reasumując funky to sposób artykulacji, który wykształcił się wraz ze stylem
hard-bop w jazzie, rhythm and blues wykształcił się zanim James Brown rozpoczął
karierę artystyczną. Wstęp do artykułu zawiera dwa poważne błędy faktograficzne.
Życzę wesołych i pogodnych świąt oraz szczęśliwego nowego ro(c)ku
--
Don't mind your make-up
you’d better make your mind up
FZ.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.