-
Kolejna porażka Ubeklandu. Sprawiedliwość zatriumfowała. A GW nie broni kapusiów.
blogpolityczny-hrabia-eryk.blog.onet.pl/
-
Z wielkich XX-wiecznych pozostaje jeszcze odzyskać dla czytelników twórczość
Józefa Mackiewicza.
Będzie to trudniejsze, wszak jego dzieła trzyma w łapie powinowata "potykającego
się o własne słowa" aUTORYTETU mORALNEGO.
Walczmy o to mając w pamięci hasło: "rzeczy trudne załatwia od ręki, rzeczy
niemożliwe zajmują mu nieco więcej czasu" pod którym wchodził do sejmu
kontraktowego ten, co urządzał w młodości proces Kurasiowi.
--
Nietolerowanie nietolerancji jest NIETOLERANCJĄ.
-
Polykajacy wlasne slowa i jego swita niedlugo skoncza na smietniku historii
pijac gorzale z Urbanem.
-
Paweł Jasienica był przedmiotem nienawiści moczarowców i innych postendeków,
ponieważ:
1. podkreślał rolę indywidualnych decyzji politycznych w zdarzeniach
historycznych, co godziło w komunistyczną "klasową" koncepcję historii,
2. uważał, że główną przyczyną załamania Rzeczypospolitej była kontrreformacja,
czyli, mówiąc dzisiejszym językiem, "moheryzacja" pod rządami Zygmunta III.
-
Zawsze mi się wydawało, że co jak co, ale polskie prawo spadkowe jest proste i
jednoznaczne. Teraz okazuje się, że spadkobiercy mogą się żreć o spadek w 36
lat po czyjejś śmierci, a sąd wydaje wyroki po uważaniu.
Czyli trzeba majątek rozdysponować ZA ŻYCIA.
-
ryssio napisał:
> Zawsze mi się wydawało, że co jak co, ale polskie prawo spadkowe jest proste
i
> jednoznaczne. Teraz okazuje się, że spadkobiercy mogą się żreć o spadek w 36
> lat po czyjejś śmierci, a sąd wydaje wyroki po uważaniu.
Dokonanie działu spadku zgodnie z wolą spadkobierców to "po uważaniu"???
Polska język trudna język?
-
Prawa do dzieł Józefa Mackiewicza są - zgodnie z testamentem żony pisarza -
własnością jego wieloletniego (i od początku lat 70-tych) jedynego wydawcy, p.
Niny Karsov z Londynu.
Wszystkie ważne książki Pisarza są dostępne w polskich księgarniach.
-
Do ugody nie doszło. Co więcej, sąd zadysponowal nie spadkiem po Jasienicy,
tylko po jego żonie.
Dotąd wiedzialem - trzymać łapy fiskusa z daleka od moich dochodów. Teraz
okazuje się, że jeszcze w 36 lat po śmierci panstwo polskie może się do
czyjegoś majątku dobrać (:
-
ryssio napisał:
> Do ugody nie doszło.
Naprawdę? A wycenienie zarówno po 5 tysięcy zarówno księgozbioru jak i praw
autorskich to z nieba spadło, co?
-
"Córka pisarza nie dała za wygraną. Markowi Obretenny zaproponowała w sądzie
układ - ona dziedziczy prawa autorskie, on - księgozbiór i pamiątki po jej
ojcu. Pasierb wahał się, w końcu odmówił. "
-
ryssio napisał:
> "Córka pisarza nie dała za wygraną. Markowi Obretenny zaproponowała w sądzie
> układ - ona dziedziczy prawa autorskie, on - księgozbiór i pamiątki po jej
> ojcu. Pasierb wahał się, w końcu odmówił. "
No ale jakimś dziwnym cudem tak właśnie podzielono.
-
chyba że dziennikarz nie wie co pisze. Co też się zdarza :-)
-
Naprawde radosna wiadomosc.
Miejmy nadzieje ze corce Pawla Jasienicy, pani Ewie Beynar-Czeczott, wkrotce
nie tylko uda sie wzowic wydanie wszystkich ksiazek jej Ojca, ale tez odkupic
ksiegoszbior i pamiatki po Ojcu od syna drugiej zony Jasienicy. Poza wartoscia
monetarna jaka inna wartosc moga te rzeczy dla niego miec? Jasienica byl tylko
jego ojczymem, jego matka byla agentka UB i donosila an meza do UB a wiec
przynajmniej z jej stony emocjonalne zaangazowanie w zwiazek chyba nie moglo
przekroczyc zera (w skali Kelvina, oczywiscie)... Co do relacji pasierba z
ojczymem to powiedziec nic sie nie da... Ale watpliwosci a wlasciwie znaki
zapytania pozostaja.... najlepiej gdyby od niego te rzeczy odkupic i przekazac
do muzeum... A moze p. Ewa, corka Jasienicy, kiedys zalozy muzeum autora?
Tak nawiasem mowiac, ciekaw jestem na jakiej podstawie sad w 2002 r. orzekl, ze
zona-agentka mogla byc uznana jedynie do 3-ch lat po smierci Jasienicy
jako "niegodna dziedziczenia"? Jest jakis przepis dot. tego zagadnienia ktory
ogranicza to do 3-ch lat? Jesli jest ciekaw jestem skad to ograniczenie? Zeby
takie sprawy nie wlekly sie w nieskonczonosc? Ogolnie rzecz biorac byloby to
zrozumiale ale w szczegolnym przypadku to wydaje sie okropne bo to oznacza ze
zona-agenta wobec tego uznana jest z "gofna dziedziczenia" a na sama mysl az w
zoladku sciska...
Dobrze jednak ze sprawa sie pozytywnie zakonczyla.
Gratujacje dla pani Ewy Beynar-Czeczott, wszystkiego Najwspanialszego w Nowym
Roku!
-
A ty gnojku co reprezentujesz poza zawiścią i bezdenną głupota?
-
pies_na_lewizne napisał:
>
> Tak nawiasem mowiac, ciekaw jestem na jakiej podstawie sad w 2002 r. orzekl,
ze
> zona-agentka mogla byc uznana jedynie do 3-ch lat po smierci Jasienicy
> jako "niegodna dziedziczenia"?
Na takiej podsatwie, jak zawsze - obowiązujących przepisów.
> Jest jakis przepis dot. tego zagadnienia ktory
> ogranicza to do 3-ch lat?
Ano jak widać jest.
-
Rzeczywiscie, sad sam takiej reguly z pewnoscia nie wymyslil. Nalezy uznac, ze
istnieje przepis (w prawie o postepowaniu w sprawach spadkowych) okreslajacy
termin 3 lat na przedawnienie wnioskow o wylaczenie z dziedziczenia osob na
podstawie uznania za niegodna (tegoz dziedziczenia). Inna rzecz to samo
ustalenie "niegodnosci", ale to mozemy tu pominac.
Sad jednak "zapomnial", a to jest kardynalny blad, ze przedawnienie nie ma
zastosowania w przypadku odkrycia nowej waznej okolicznosci faktycznej lub
prawnej, ktora dotad nie byla i nie mogla byc znana. Taka nowa okolicznoscia
okazalo sie ujawnienie faktu kolaboracji z SB. Termin przedawnienia nie ulegl
tu zmianie; zmianie ulegla jedynie data od ktorej ten okres jest liczony - od
chwili dowiedzenia sie o tej wspolpracy.
Sedzia, ktory orzekal w pierwszej sprawie ma u mnie dwoje z postepowania
cywilnego.
-
a ty znasz te przepisy i mozesz zacytowac paragraf czy tylko chciales sobie tu
pofilozofowac?
-
strzelec51 napisał:
> Rzeczywiscie, sad sam takiej reguly z pewnoscia nie wymyslil. Nalezy uznac,
> ze istnieje przepis (w prawie o postepowaniu w sprawach spadkowych)
> okreslajacy termin 3 lat na przedawnienie wnioskow o wylaczenie z
> dziedziczenia osob na podstawie uznania za niegodna (tegoz dziedziczenia).
> Inna rzecz to samo ustalenie "niegodnosci", ale to mozemy tu pominac.
>
> Sad jednak "zapomnial", a to jest kardynalny blad, ze przedawnienie nie ma
> zastosowania w przypadku odkrycia nowej waznej okolicznosci faktycznej lub
> prawnej, ktora dotad nie byla i nie mogla byc znana. Taka nowa okolicznoscia
> okazalo sie ujawnienie faktu kolaboracji z SB. Termin przedawnienia nie ulegl
> tu zmianie; zmianie ulegla jedynie data od ktorej ten okres jest liczony - od
> chwili dowiedzenia sie o tej wspolpracy.
>
> Sedzia, ktory orzekal w pierwszej sprawie ma u mnie dwoje z postepowania
> cywilnego.
Dobrze chociaz ze "Sedzia, ktory orzekal w pierwszej sprawie ma u Ciebie dwoje
z postepowania cywilnego." Lepsze to niz nic ;)
Ciekawi mnie, gdyby p. Ewa, corka Pawla Jasienicy, przeczytala Twoj post i
postanowila wobec tego od tej decyzji sadu sie odwolac, to czy by jeszcze
mogla? Czy moze sprawa znowu bylaby przedawniona po od uplywu odkrycia nowej
okolicznoci i wyroku sadu w 2002 r uplynelo znowu wiecej niz 3 lata? A moze
odwolac sie od blednego orzeczenia sadu mozna sie kiedy chce, i dopiero od
momentu zlozenia odwolania zaczyna sie liczyc ten 3-letni okres? A moze to
wyglada jeszcze inaczej? Co sadzisz?
Ja nie znam p. Ewy. Nie jestem tez prawnikiem - to chyba widac ;).
Pytam bo negatywne orzeczenie sadu z 2002 r. odrzucajace wniosek p. Ewy
wzbudzilo we mnie niesmak z powodow natury czysto moralnej.
-
-
> Ciekawi mnie, gdyby p. Ewa, corka Pawla Jasienicy, przeczytala Twoj post i
> postanowila wobec tego od tej decyzji sadu sie odwolac, to czy by jeszcze
> mogla? Czy moze sprawa znowu bylaby przedawniona po od uplywu odkrycia nowej
> okolicznoci i wyroku sadu w 2002 r uplynelo znowu wiecej niz 3 lata? A moze
> odwolac sie od blednego orzeczenia sadu mozna sie kiedy chce, i dopiero od
> momentu zlozenia odwolania zaczyna sie liczyc ten 3-letni okres? A moze to
> wyglada jeszcze inaczej? Co sadzisz?
Kazde orzeczenie sadu pierwszej instancji podlega zaskarzeniu. To znaczy, ze
kazda ze stron sporu moze sie odwolac do sadu II instancji. Ale termin w jakim
mozna skladac odwolanie jest ograniczony. Ile? Nie pamietam. 3 tygodnie, moze
wiecej, moze mniej, roznie zreszta w zaleznosci od rodzaju sprawy. Po uplywie
danego terminu zaskarzenia orzeczenie uprawomocnia sie i wtedy juz, w zasadzie,
nie mozna go podwazyc.
Tekst artykulu w GW tego jasno tego nie przedstawia ale zakladam, ze pani Ewa
odwolala sie od orzeczenia sadu I instancji w 2002 roku. Z pewnoscia miala
swojego adwokata i ten chyba sie zorientowal w sytuacji. Inaczej nie byloby
dalszego postepowania cywilnego w tej kwestii. Domyslam sie rowniez, ze w
obecnej sprawie sad przyznajac wylacznosc na prawa autorskie corce Pawla
Jasienicy rownoczesnie orzekl o wylaczeniu pasierba na podstawie przepisu
o "niegodnosci" (przy czym tu raczej mialoby miejsce uniewaznienie
dziedziczenia przez pasierba w zwiazku z "wydziedziczeniem" jego matki, bo to
ona, a nie pasierb, jako kolaborant SB byla osoba niegodna.
-
Proszę bardzo - nawet z komentarzem prof. E.Skowrońskiej-Bocian, prof. UW i
sędzi SN (źródło: serwis LexPolonica).
Art. 929. Uznania spadkobiercy za niegodnego może żądać każdy, kto ma w tym
interes. Z żądaniem takim może wystąpić w ciągu roku od dnia, w którym
dowiedział się o przyczynie niegodności, nie później jednak niż przed upływem
lat trzech od otwarcia spadku.
1. Krąg podmiotów, którym przysługuje legitymacja czynna w procesie o uznanie
spadkobiercy za niegodnego, jest określony przez wskazanie, że chodzi o każdą
osobę mającą w tym interes. Ustawa nie wymaga, aby chodziło o interes prawny.
Należy zatem dopuścić możliwość wytoczenia powództwa przez każdą osobę
zainteresowaną w stwierdzeniu niegodności. W art. 929 krąg podmiotów
legitymowanych określony został podobnie jak w odniesieniu do złożenia wniosku
o stwierdzenie nabycia spadku. Nie oznacza to, że w obu wypadkach chodzić
będzie o te same osoby. Jednakże występowanie lub niewystępowanie interesu w
stwierdzeniu niegodności spadkobiercy po stronie określonej osoby musi być
oceniane z uwzględnieniem okoliczności konkretnego wypadku. Nie można
kategorycznie wykluczyć z grona podmiotów legitymowanych do żądania uznania
spadkobiercy za niegodnego wierzyciela spadkodawcy (odmiennie J. Pietrzykowski
w: Kodeks cywilny..., s. 1841). Wydaje się, że w interesie wierzyciela leży
ustalenie osoby, która rzeczywiście wstąpiła w miejsce jego dłużnika.
Legitymowana do wystąpienia z powództwem o uznanie za niegodnego jest także
osoba należąca do kręgu spadkobierców ustawowych danego spadkodawcy, nawet
jeżeli w konkretnych okolicznościach nie doszłaby do dziedziczenia (np. brat
spadkodawcy, który pozostawił dwoje dzieci; por. orz. SN z 11 marca 2003 r., V
CKN 1871/00, OSNC 2004, nr 5, poz. 85).
2. Wobec obowiązywania art. 7 k.p.c., należy przyjąć, że legitymacja do
wystąpienia z powództwem o uznanie spadkobiercy za niegodnego przysługuje także
prokuratorowi.
3. Orzeczenie o uznaniu za niegodnego może zapaść w odrębnym procesie,
wszczętym przez osobę mającą interes w stwierdzeniu niegodności spadkobiercy.
Nie ma zatem znaczenia, czy zarzut niegodności był uprzednio podnoszony w innym
postępowaniu, np. w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku. Dla możliwości
zainicjowania przez osobę legitymowaną procesu istotne jest jedynie, aby
zachowany został termin, o którym mowa w art. 929 zd. 2 (por. też uwagi 5-7 do
art. 928).
4. W postępowaniu o uznanie za niegodnego ciężar dowodu rozkłada się zgodnie z
ogólną regułą zawartą w art. 6. Powód ma obowiązek udowodnić, że istnieje
któraś z przesłanek wymienionych w art. 928 § 1. Wytoczenie powództwa o uznanie
spadkobiercy lub zapisobiercy za niegodnego uzasadnia wystąpienie którejkolwiek
z przesłanek ustawowych. Pozwanego obciąża dowód okoliczności wskazujących na
brak podstaw do uznania go za niegodnego. W szczególności pozwany może
dowodzić, że spadkodawca mu przebaczył. Jeżeli podstawę powództwa stanowi pkt 3
§ 1 art. 928, pozwany spadkobierca może powołać się na to, że jego działania
nie miały charakteru umyślnego, albo że nieświadomie skorzystał z testamentu
podrobionego czy przerobionego przez inną osobę. Może także powoływać się na
okoliczność, że działał w stanie braku świadomości i jego zachowania nie można
traktować w związku z tym jako podstępu lub groźby. Stosunkowo najwęższe
możliwości obrony istnieją wtedy, gdy pozwany został prawomocnym wyrokiem
karnym skazany za przestępstwo przeciwko spadkodawcy. W takiej sytuacji może on
jedynie dowodzić, że przestępstwo nie było „ciężkie”. W braku zaś wyroku
skazującego, może udowadniać, że nie popełnił przestępstwa lub że czyn popełnił
nieumyślnie.
5. Zdanie drugie art. 929 wprowadza dwa terminy ograniczające możliwość
wytoczenia powództwa o uznanie spadkobiercy za niegodnego. Pierwszy z nich,
roczny, liczony jest od dnia, w którym zainteresowany dowiedział się o
przyczynie niegodności. Drugi, trzyletni, biegnie od otwarcia spadku,
niezależnie od tego, czy ktokolwiek wie o istnieniu okoliczności uzasadniającej
uznanie spadkobiercy za niegodnego. Jeżeli zainteresowany powziął wiadomość o
przyczynie niegodności przed otwarciem spadku, roczny termin przewidziany w
art. 929 biegnie od daty otwarcia spadku (tak orz. SN z 22 października 1996
r., II CKN 5/96, nie publ.).
6. Należy podzielić pogląd, że żądanie uznania za niegodnego może zostać
zgłoszone w powództwie wzajemnym, np. gdy osoba, co do której występują
przesłanki uznania za niegodnego, wytoczy powództwo o zachowek lub o wykonanie
zapisu (tak J. Pietrzykowski w: Kodeks cywilny..., s. 1843).
7. Z brzmienia przepisu nie wynika jednoznacznie, że możliwość wytoczenia
powództwa wygasa po upływie terminu. Wydaje się jednak trudny do obrony pogląd,
zgodnie z którym mamy do czynienia z terminem przedawnienia. Termin
przewidziany w art. 929 zd. 2 jest terminem zawitym. Nie będą zatem miały
zastosowania przepisy o zawieszeniu i przerwaniu biegu terminu. Kwestia ta jest
dyskusyjna. Odmienne stanowisko, zgodnie z którym możliwe jest stosowanie
ostrożnej analogii do przepisów art. 121-123, zajmują A. Szpunar (Z
problematyki niegodności..., s. 31) oraz M. Pazdan (w: Kodeks cywilny.
Komentarz, s. 747). Powołani autorzy odwołują się jednak tylko do argumentów
słusznościowych.
8. Jeżeli w procesie o uznanie za niegodnego zapadnie wyrok orzekający taką
niegodność, każdy zainteresowany będzie mógł wystąpić o uchylenie prawomocnego
postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku na podstawie art. 679 k.p.c.
Zapadnięcie takiego wyroku po dokonaniu działu spadku daje możliwość wznowienia
postępowania działowego (art. 524 k.p.c.).
Autor: Elżbieta Skowrońska-Bocian
-
Po prostu sąd dokonał działu spadku.
-
strzelec51 napisał:
> Rzeczywiscie, sad sam takiej reguly z pewnoscia nie wymyslil. Nalezy uznac,
ze
> istnieje przepis (w prawie o postepowaniu w sprawach spadkowych)
Nie. W k.c.
okreslajacy
> termin 3 lat na przedawnienie wnioskow o wylaczenie z dziedziczenia osob na
> podstawie uznania za niegodna (tegoz dziedziczenia).
Niektórzy uważają, że to termin przedawnienia, wle to pogląd zdecydowanie
mniejszościowy.
> Sedzia, ktory orzekal w pierwszej sprawie ma u mnie dwoje z postepowania
> cywilnego.
Prawnikiem - jak widać - nie jesteś, nawet nie wiesz, że to problem
materialnoprawny a nie procesowy, ale przyznajesz sobie prawo do oceniania
kogoś, kto w tej sprawie orzekał. Brawo.
-
W takim razie na jakiej podstawie nastapilo wznowienie postepowania w sprawie
dzialu spadku? Zakladam, ze w roku 2002 nie toczylo sie zadne tego rodzaju
postepowanie. Jasienica zmarl w 1970 roku.
-
strzelec51 napisał:
> W takim razie na jakiej podstawie nastapilo wznowienie postepowania w sprawie
> dzialu spadku?
A było wznowienie?
-
Sames napisal, ze sad dokonal dzialu spadku. Jesli nie bylo wznowienia to
znaczyloby, ze postepowanie toczy sie od... 1970 roku. Albo sad dokonal dzialu
spadku bez postepowania.
?
Zamiast zatem zgrywac medrca prawniczego - zwyczajnie wyjasnij co wiesz a czego
my nie wiemy.
-
strzelec51 napisał:
> Sames napisal, ze sad dokonal dzialu spadku.
Bo tak było.
> Jesli nie bylo wznowienia to
> znaczyloby, ze postepowanie toczy sie od... 1970 roku.
Skąd ten pomysł? Wydaje mi się, że wniosek o dział spadku został przez panią
E.Beynar-Czeczot złożony w 2003.
> Albo sad dokonal dzialu spadku bez postepowania?
To o czym donosiła prasa?
Odnoszę wrażenie, że mylisz stwierdzenie nabycia spadku z działem spadku.
Po śmierci p. Jasienicy spadek z usatwy nabyli po połowie żona i córka. Przed
kilku laty córka doszła do wniosku (skądinąd słusznego), że było to
niesprawiedliwe, więc najpierw starała się o wyłaczenie żony od dziedziczenia
na podstawie niegodności, później dążyła do korzystniejszego działu, czego
wczoraj dopięła (i dobrze).
-
-
Tak jak wczoraj pytalem, ta "niegodnosc" spowodowala wiele zamieszania, ale bez
tego nie byloby moze zadnej story. Nikt jednak (GW online) nie napisal jasno, ze
sad nie orzekl zadnej "niegodnosci".
-
Co by sie stalo jakby ten pasierb sprzedal swoja czesc, zanim dzial zostal
zmieniony?
-
No dobrze. Ale w takim razie co z samym postanowieniem o nabyciu spadku z 1970
roku? Jakos chyba nalezalo uzasadnic, jesli nie wznowienie zamknietego juz
prawomocnym postanowieniem postepowania o nabycie spadku to w kazdym razie, 'de-
facto' otwarcie sprawy spadkowej w drodze wniosku o dzial spadku?
Reportaz w GW nie jest jasny. Tym nie mniej wydaje sie pewne, ze dowiedziawszy
sie o kolaboracyjnej przeszlosci macochy (ktora zdaje sie w miedzyczasie
zmarla), corka Jasienica postanowila wydziedziczyc te-ze a wraz a nia jej syna
a pasierba Jasienicy. Jak rozumiem wystapila z wnioskiem o uznanie wdowy po
Jasienicy za osobe niegodna.
Sad oddalil powodztwo z powodu uplywu maksymalnego terminu 3 lat na zlozenie
takiego wniosku (mniejsza o to czy przepis w tej sprawie byl w prawie
materialnym czy procesowym).
I co dalej? Ot tak sobie pani Ewa nie wystapila z wnioskiem o dzial spadku?
Spadek juz byl od dawna podzielony (na mocy dziedziczenia ustawowego). Albo
zatem jednak jakos uznano fakt wspolpracy z SB za okolicznosc o skutkach
prawnych albo musiala nastapic ugoda sadowa. Ale ugody tez sie nie zawiera ot
tak sobie bez jakiegos powodu. ???
-
-
strzelec51 napisał:
> No dobrze. Ale w takim razie co z samym postanowieniem o nabyciu spadku z
1970
> roku? Jakos chyba nalezalo uzasadnic, jesli nie wznowienie zamknietego juz
> prawomocnym postanowieniem postepowania o nabycie spadku to w kazdym
razie, 'de
> -
> facto' otwarcie sprawy spadkowej w drodze wniosku o dzial spadku?
To nie jest jedna "sprawa spadkowa". Stwierdzenie nabycia spadku ma inny
przedmiot, dział - inny.
> Reportaz w GW nie jest jasny. Tym nie mniej wydaje sie pewne, ze
dowiedziawszy
> sie o kolaboracyjnej przeszlosci macochy (ktora zdaje sie w miedzyczasie
> zmarla), corka Jasienica postanowila wydziedziczyc
"wydziedziczenie" jest zarezerwowane na określenie czegoś innego. Piszmy
inaczej, np. "wyłączyć z kręgu spadkobierców".
> Jak rozumiem wystapila z wnioskiem o uznanie wdowy po
> Jasienicy za osobe niegodna.
Myślę, że tak.
> Sad oddalil powodztwo z powodu uplywu maksymalnego terminu 3 lat na zlozenie
> takiego wniosku (mniejsza o to czy przepis w tej sprawie byl w prawie
> materialnym czy procesowym).
>
> I co dalej? Ot tak sobie pani Ewa nie wystapila z wnioskiem o dzial spadku?
> Spadek juz byl od dawna podzielony (na mocy dziedziczenia ustawowego)
Nie tak. Nabycie spadku następuje w określonych częściach, nie oznacza jednak
działu. Spadkobiercy są właścicielami całej masy spadkowej, tyle, że w pewnych
częściach (np. po połowie). Dział znosi tę współwłasność - spadek
sie "sortuje", potocznie mówiąc.
> Albo
> zatem jednak jakos uznano fakt wspolpracy z SB za okolicznosc o skutkach
> prawnych albo musiala nastapic ugoda sadowa. Ale ugody tez sie nie zawiera ot
> tak sobie bez jakiegos powodu. ???
Do ugody w ścisłym sensie - jak rozumiem - nie doszło. Skoro jednak oboje
zaproponowali z sufitu wziętą wycenę praw autorskich i księgozbioru po 5
tysięcy, to de facto pojednawczo załatwili sprawę. Pani Ewie zależało na
prawach autorskich, p. kierowcy na księgozbiorze (który przecież i tak
fizycznie posiadał od z góra 30 lat).
-
Nic. Przedmiotem działu jest spadek według stanu "z wtedy".
-
krwawy.zenek napisał:
> Proszę bardzo - nawet z komentarzem prof. E.Skowrońskiej-Bocian, prof. UW i
> sędzi SN (źródło: serwis LexPolonica).
Dzieki. Przeczytanie tego jeszcze raz mnie utwierdzilo w przekonaniu, ze dobrze
sie stalo ze nie poszedlem na Prawo. Na prawo przez male p to ja oczywiscie
poszedlem ... chociaz na lewym forum czesto buszuje ;).
Nie, Prawo przez duze P to nie dla mnie. Trzeba miec leb jak komputer.
Dobrze jednak ze sprawa spadkowa dobrze sie skonczyla. Oby sie wyrok
uprawomocnil i po 36 latach p. Ewa, corka P. Jasienicy, bedzie mogla odetchnac
z ulga... i rzucic sie w wir publikowania ksiazek swego ojca! Satysfakcji bedze
moc, to na pewno. Nie tylko dla Niej ale i dla miejmy nadzieje bardzo wielu
starych i nowych czytelnikow.
-
Mam nadzieje, ze umowa, ktora podpisala pani z wydawnictwem zaowocuje niedlugo
wznowieniami. Mam tez nadzieje, ze z ta sama determinacja dopilnuje Pani, aby
wydania byly takie, na jakie dziela Pani ojca zasluguja: porzadne, w sztywnych
oprawach, szyte i na dobrym papierze.
Juz nie moge sie doczekac, kiedy trafia do ksiegarn.
--
Forum dla astrologow
TELENOWELA!
-
i Jasienica wyjdzie na entuzjastę kontrreformacji i paradygmatu Polaka-
Katolika :-)). Nie takie rzeczy U NASZ się robiło :-))...
-
obecnie obowiązującej poprawności politycznej...?
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=54592979&a=54648219
anahella napisała:
> Mam nadzieje, ze umowa, ktora podpisala pani z wydawnictwem zaowocuje niedlugo
> wznowieniami. Mam tez nadzieje, ze z ta sama determinacja dopilnuje Pani, aby
> wydania byly takie, na jakie dziela Pani ojca zasluguja: porzadne, w sztywnych
> oprawach, szyte i na dobrym papierze.
> Juz nie moge sie doczekac, kiedy trafia do ksiegarn.