Jasienica odzyskany

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Kolejna porażka Ubeklandu. Sprawiedliwość zatriumfowała. A GW nie broni kapusiów.
    blogpolityczny-hrabia-eryk.blog.onet.pl/
  • 29.12.06, 08:57 Odpowiedz
    Z wielkich XX-wiecznych pozostaje jeszcze odzyskać dla czytelników twórczość
    Józefa Mackiewicza.
    Będzie to trudniejsze, wszak jego dzieła trzyma w łapie powinowata "potykającego
    się o własne słowa" aUTORYTETU mORALNEGO.
    Walczmy o to mając w pamięci hasło: "rzeczy trudne załatwia od ręki, rzeczy
    niemożliwe zajmują mu nieco więcej czasu" pod którym wchodził do sejmu
    kontraktowego ten, co urządzał w młodości proces Kurasiowi.


    --
    Nietolerowanie nietolerancji jest NIETOLERANCJĄ.
  • 29.12.06, 11:31 Odpowiedz
    Polykajacy wlasne slowa i jego swita niedlugo skoncza na smietniku historii
    pijac gorzale z Urbanem.
  • 29.12.06, 15:18 Odpowiedz
    Paweł Jasienica był przedmiotem nienawiści moczarowców i innych postendeków,
    ponieważ:
    1. podkreślał rolę indywidualnych decyzji politycznych w zdarzeniach
    historycznych, co godziło w komunistyczną "klasową" koncepcję historii,
    2. uważał, że główną przyczyną załamania Rzeczypospolitej była kontrreformacja,
    czyli, mówiąc dzisiejszym językiem, "moheryzacja" pod rządami Zygmunta III.
  • 29.12.06, 18:58 Odpowiedz
    Zawsze mi się wydawało, że co jak co, ale polskie prawo spadkowe jest proste i
    jednoznaczne. Teraz okazuje się, że spadkobiercy mogą się żreć o spadek w 36
    lat po czyjejś śmierci, a sąd wydaje wyroki po uważaniu.
    Czyli trzeba majątek rozdysponować ZA ŻYCIA.
  • 29.12.06, 19:02 Odpowiedz
    ryssio napisał:

    > Zawsze mi się wydawało, że co jak co, ale polskie prawo spadkowe jest proste
    i
    > jednoznaczne. Teraz okazuje się, że spadkobiercy mogą się żreć o spadek w 36
    > lat po czyjejś śmierci, a sąd wydaje wyroki po uważaniu.

    Dokonanie działu spadku zgodnie z wolą spadkobierców to "po uważaniu"???
    Polska język trudna język?
  • 29.12.06, 19:05 Odpowiedz
    Prawa do dzieł Józefa Mackiewicza są - zgodnie z testamentem żony pisarza -
    własnością jego wieloletniego (i od początku lat 70-tych) jedynego wydawcy, p.
    Niny Karsov z Londynu.
    Wszystkie ważne książki Pisarza są dostępne w polskich księgarniach.
  • 29.12.06, 19:06 Odpowiedz
    Do ugody nie doszło. Co więcej, sąd zadysponowal nie spadkiem po Jasienicy,
    tylko po jego żonie.
    Dotąd wiedzialem - trzymać łapy fiskusa z daleka od moich dochodów. Teraz
    okazuje się, że jeszcze w 36 lat po śmierci panstwo polskie może się do
    czyjegoś majątku dobrać (:
  • 29.12.06, 19:07 Odpowiedz
    ryssio napisał:

    > Do ugody nie doszło.

    Naprawdę? A wycenienie zarówno po 5 tysięcy zarówno księgozbioru jak i praw
    autorskich to z nieba spadło, co?

  • 29.12.06, 19:12 Odpowiedz
    "Córka pisarza nie dała za wygraną. Markowi Obretenny zaproponowała w sądzie
    układ - ona dziedziczy prawa autorskie, on - księgozbiór i pamiątki po jej
    ojcu. Pasierb wahał się, w końcu odmówił. "
  • 29.12.06, 19:12 Odpowiedz
    ryssio napisał:

    > "Córka pisarza nie dała za wygraną. Markowi Obretenny zaproponowała w sądzie
    > układ - ona dziedziczy prawa autorskie, on - księgozbiór i pamiątki po jej
    > ojcu. Pasierb wahał się, w końcu odmówił. "

    No ale jakimś dziwnym cudem tak właśnie podzielono.

  • 29.12.06, 19:15 Odpowiedz
    chyba że dziennikarz nie wie co pisze. Co też się zdarza :-)
  • 29.12.06, 19:19 Odpowiedz
    Naprawde radosna wiadomosc.

    Miejmy nadzieje ze corce Pawla Jasienicy, pani Ewie Beynar-Czeczott, wkrotce
    nie tylko uda sie wzowic wydanie wszystkich ksiazek jej Ojca, ale tez odkupic
    ksiegoszbior i pamiatki po Ojcu od syna drugiej zony Jasienicy. Poza wartoscia
    monetarna jaka inna wartosc moga te rzeczy dla niego miec? Jasienica byl tylko
    jego ojczymem, jego matka byla agentka UB i donosila an meza do UB a wiec
    przynajmniej z jej stony emocjonalne zaangazowanie w zwiazek chyba nie moglo
    przekroczyc zera (w skali Kelvina, oczywiscie)... Co do relacji pasierba z
    ojczymem to powiedziec nic sie nie da... Ale watpliwosci a wlasciwie znaki
    zapytania pozostaja.... najlepiej gdyby od niego te rzeczy odkupic i przekazac
    do muzeum... A moze p. Ewa, corka Jasienicy, kiedys zalozy muzeum autora?

    Tak nawiasem mowiac, ciekaw jestem na jakiej podstawie sad w 2002 r. orzekl, ze
    zona-agentka mogla byc uznana jedynie do 3-ch lat po smierci Jasienicy
    jako "niegodna dziedziczenia"? Jest jakis przepis dot. tego zagadnienia ktory
    ogranicza to do 3-ch lat? Jesli jest ciekaw jestem skad to ograniczenie? Zeby
    takie sprawy nie wlekly sie w nieskonczonosc? Ogolnie rzecz biorac byloby to
    zrozumiale ale w szczegolnym przypadku to wydaje sie okropne bo to oznacza ze
    zona-agenta wobec tego uznana jest z "gofna dziedziczenia" a na sama mysl az w
    zoladku sciska...

    Dobrze jednak ze sprawa sie pozytywnie zakonczyla.
    Gratujacje dla pani Ewy Beynar-Czeczott, wszystkiego Najwspanialszego w Nowym
    Roku!
  • 29.12.06, 19:27 Odpowiedz
    A ty gnojku co reprezentujesz poza zawiścią i bezdenną głupota?
  • 29.12.06, 19:31 Odpowiedz
    pies_na_lewizne napisał:

    >
    > Tak nawiasem mowiac, ciekaw jestem na jakiej podstawie sad w 2002 r. orzekl,
    ze
    > zona-agentka mogla byc uznana jedynie do 3-ch lat po smierci Jasienicy
    > jako "niegodna dziedziczenia"?

    Na takiej podsatwie, jak zawsze - obowiązujących przepisów.

    > Jest jakis przepis dot. tego zagadnienia ktory
    > ogranicza to do 3-ch lat?

    Ano jak widać jest.

  • 29.12.06, 19:51 Odpowiedz
    Rzeczywiscie, sad sam takiej reguly z pewnoscia nie wymyslil. Nalezy uznac, ze
    istnieje przepis (w prawie o postepowaniu w sprawach spadkowych) okreslajacy
    termin 3 lat na przedawnienie wnioskow o wylaczenie z dziedziczenia osob na
    podstawie uznania za niegodna (tegoz dziedziczenia). Inna rzecz to samo
    ustalenie "niegodnosci", ale to mozemy tu pominac.

    Sad jednak "zapomnial", a to jest kardynalny blad, ze przedawnienie nie ma
    zastosowania w przypadku odkrycia nowej waznej okolicznosci faktycznej lub
    prawnej, ktora dotad nie byla i nie mogla byc znana. Taka nowa okolicznoscia
    okazalo sie ujawnienie faktu kolaboracji z SB. Termin przedawnienia nie ulegl
    tu zmianie; zmianie ulegla jedynie data od ktorej ten okres jest liczony - od
    chwili dowiedzenia sie o tej wspolpracy.

    Sedzia, ktory orzekal w pierwszej sprawie ma u mnie dwoje z postepowania
    cywilnego.
  • 29.12.06, 21:14 Odpowiedz
    a ty znasz te przepisy i mozesz zacytowac paragraf czy tylko chciales sobie tu
    pofilozofowac?
  • 29.12.06, 21:30 Odpowiedz
    strzelec51 napisał:

    > Rzeczywiscie, sad sam takiej reguly z pewnoscia nie wymyslil. Nalezy uznac,
    > ze istnieje przepis (w prawie o postepowaniu w sprawach spadkowych)
    > okreslajacy termin 3 lat na przedawnienie wnioskow o wylaczenie z
    > dziedziczenia osob na podstawie uznania za niegodna (tegoz dziedziczenia).
    > Inna rzecz to samo ustalenie "niegodnosci", ale to mozemy tu pominac.
    >
    > Sad jednak "zapomnial", a to jest kardynalny blad, ze przedawnienie nie ma
    > zastosowania w przypadku odkrycia nowej waznej okolicznosci faktycznej lub
    > prawnej, ktora dotad nie byla i nie mogla byc znana. Taka nowa okolicznoscia
    > okazalo sie ujawnienie faktu kolaboracji z SB. Termin przedawnienia nie ulegl
    > tu zmianie; zmianie ulegla jedynie data od ktorej ten okres jest liczony - od
    > chwili dowiedzenia sie o tej wspolpracy.
    >
    > Sedzia, ktory orzekal w pierwszej sprawie ma u mnie dwoje z postepowania
    > cywilnego.

    Dobrze chociaz ze "Sedzia, ktory orzekal w pierwszej sprawie ma u Ciebie dwoje
    z postepowania cywilnego." Lepsze to niz nic ;)

    Ciekawi mnie, gdyby p. Ewa, corka Pawla Jasienicy, przeczytala Twoj post i
    postanowila wobec tego od tej decyzji sadu sie odwolac, to czy by jeszcze
    mogla? Czy moze sprawa znowu bylaby przedawniona po od uplywu odkrycia nowej
    okolicznoci i wyroku sadu w 2002 r uplynelo znowu wiecej niz 3 lata? A moze
    odwolac sie od blednego orzeczenia sadu mozna sie kiedy chce, i dopiero od
    momentu zlozenia odwolania zaczyna sie liczyc ten 3-letni okres? A moze to
    wyglada jeszcze inaczej? Co sadzisz?

    Ja nie znam p. Ewy. Nie jestem tez prawnikiem - to chyba widac ;).

    Pytam bo negatywne orzeczenie sadu z 2002 r. odrzucajace wniosek p. Ewy
    wzbudzilo we mnie niesmak z powodow natury czysto moralnej.
  • 29.12.06, 21:31 Odpowiedz
  • 29.12.06, 21:46 Odpowiedz
    > Ciekawi mnie, gdyby p. Ewa, corka Pawla Jasienicy, przeczytala Twoj post i
    > postanowila wobec tego od tej decyzji sadu sie odwolac, to czy by jeszcze
    > mogla? Czy moze sprawa znowu bylaby przedawniona po od uplywu odkrycia nowej
    > okolicznoci i wyroku sadu w 2002 r uplynelo znowu wiecej niz 3 lata? A moze
    > odwolac sie od blednego orzeczenia sadu mozna sie kiedy chce, i dopiero od
    > momentu zlozenia odwolania zaczyna sie liczyc ten 3-letni okres? A moze to
    > wyglada jeszcze inaczej? Co sadzisz?

    Kazde orzeczenie sadu pierwszej instancji podlega zaskarzeniu. To znaczy, ze
    kazda ze stron sporu moze sie odwolac do sadu II instancji. Ale termin w jakim
    mozna skladac odwolanie jest ograniczony. Ile? Nie pamietam. 3 tygodnie, moze
    wiecej, moze mniej, roznie zreszta w zaleznosci od rodzaju sprawy. Po uplywie
    danego terminu zaskarzenia orzeczenie uprawomocnia sie i wtedy juz, w zasadzie,
    nie mozna go podwazyc.

    Tekst artykulu w GW tego jasno tego nie przedstawia ale zakladam, ze pani Ewa
    odwolala sie od orzeczenia sadu I instancji w 2002 roku. Z pewnoscia miala
    swojego adwokata i ten chyba sie zorientowal w sytuacji. Inaczej nie byloby
    dalszego postepowania cywilnego w tej kwestii. Domyslam sie rowniez, ze w
    obecnej sprawie sad przyznajac wylacznosc na prawa autorskie corce Pawla
    Jasienicy rownoczesnie orzekl o wylaczeniu pasierba na podstawie przepisu
    o "niegodnosci" (przy czym tu raczej mialoby miejsce uniewaznienie
    dziedziczenia przez pasierba w zwiazku z "wydziedziczeniem" jego matki, bo to
    ona, a nie pasierb, jako kolaborant SB byla osoba niegodna.

  • 29.12.06, 21:47 Odpowiedz

    Proszę bardzo - nawet z komentarzem prof. E.Skowrońskiej-Bocian, prof. UW i
    sędzi SN (źródło: serwis LexPolonica).


    Art. 929. Uznania spadkobiercy za niegodnego może żądać każdy, kto ma w tym
    interes. Z żądaniem takim może wystąpić w ciągu roku od dnia, w którym
    dowiedział się o przyczynie niegodności, nie później jednak niż przed upływem
    lat trzech od otwarcia spadku.


    1. Krąg podmiotów, którym przysługuje legitymacja czynna w procesie o uznanie
    spadkobiercy za niegodnego, jest określony przez wskazanie, że chodzi o każdą
    osobę mającą w tym interes. Ustawa nie wymaga, aby chodziło o interes prawny.
    Należy zatem dopuścić możliwość wytoczenia powództwa przez każdą osobę
    zainteresowaną w stwierdzeniu niegodności. W art. 929 krąg podmiotów
    legitymowanych określony został podobnie jak w odniesieniu do złożenia wniosku
    o stwierdzenie nabycia spadku. Nie oznacza to, że w obu wypadkach chodzić
    będzie o te same osoby. Jednakże występowanie lub niewystępowanie interesu w
    stwierdzeniu niegodności spadkobiercy po stronie określonej osoby musi być
    oceniane z uwzględnieniem okoliczności konkretnego wypadku. Nie można
    kategorycznie wykluczyć z grona podmiotów legitymowanych do żądania uznania
    spadkobiercy za niegodnego wierzyciela spadkodawcy (odmiennie J. Pietrzykowski
    w: Kodeks cywilny..., s. 1841). Wydaje się, że w interesie wierzyciela leży
    ustalenie osoby, która rzeczywiście wstąpiła w miejsce jego dłużnika.
    Legitymowana do wystąpienia z powództwem o uznanie za niegodnego jest także
    osoba należąca do kręgu spadkobierców ustawowych danego spadkodawcy, nawet
    jeżeli w konkretnych okolicznościach nie doszłaby do dziedziczenia (np. brat
    spadkodawcy, który pozostawił dwoje dzieci; por. orz. SN z 11 marca 2003 r., V
    CKN 1871/00, OSNC 2004, nr 5, poz. 85).
    2. Wobec obowiązywania art. 7 k.p.c., należy przyjąć, że legitymacja do
    wystąpienia z powództwem o uznanie spadkobiercy za niegodnego przysługuje także
    prokuratorowi.
    3. Orzeczenie o uznaniu za niegodnego może zapaść w odrębnym procesie,
    wszczętym przez osobę mającą interes w stwierdzeniu niegodności spadkobiercy.
    Nie ma zatem znaczenia, czy zarzut niegodności był uprzednio podnoszony w innym
    postępowaniu, np. w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku. Dla możliwości
    zainicjowania przez osobę legitymowaną procesu istotne jest jedynie, aby
    zachowany został termin, o którym mowa w art. 929 zd. 2 (por. też uwagi 5-7 do
    art. 928).
    4. W postępowaniu o uznanie za niegodnego ciężar dowodu rozkłada się zgodnie z
    ogólną regułą zawartą w art. 6. Powód ma obowiązek udowodnić, że istnieje
    któraś z przesłanek wymienionych w art. 928 § 1. Wytoczenie powództwa o uznanie
    spadkobiercy lub zapisobiercy za niegodnego uzasadnia wystąpienie którejkolwiek
    z przesłanek ustawowych. Pozwanego obciąża dowód okoliczności wskazujących na
    brak podstaw do uznania go za niegodnego. W szczególności pozwany może
    dowodzić, że spadkodawca mu przebaczył. Jeżeli podstawę powództwa stanowi pkt 3
    § 1 art. 928, pozwany spadkobierca może powołać się na to, że jego działania
    nie miały charakteru umyślnego, albo że nieświadomie skorzystał z testamentu
    podrobionego czy przerobionego przez inną osobę. Może także powoływać się na
    okoliczność, że działał w stanie braku świadomości i jego zachowania nie można
    traktować w związku z tym jako podstępu lub groźby. Stosunkowo najwęższe
    możliwości obrony istnieją wtedy, gdy pozwany został prawomocnym wyrokiem
    karnym skazany za przestępstwo przeciwko spadkodawcy. W takiej sytuacji może on
    jedynie dowodzić, że przestępstwo nie było „ciężkie”. W braku zaś wyroku
    skazującego, może udowadniać, że nie popełnił przestępstwa lub że czyn popełnił
    nieumyślnie.
    5. Zdanie drugie art. 929 wprowadza dwa terminy ograniczające możliwość
    wytoczenia powództwa o uznanie spadkobiercy za niegodnego. Pierwszy z nich,
    roczny, liczony jest od dnia, w którym zainteresowany dowiedział się o
    przyczynie niegodności. Drugi, trzyletni, biegnie od otwarcia spadku,
    niezależnie od tego, czy ktokolwiek wie o istnieniu okoliczności uzasadniającej
    uznanie spadkobiercy za niegodnego. Jeżeli zainteresowany powziął wiadomość o
    przyczynie niegodności przed otwarciem spadku, roczny termin przewidziany w
    art. 929 biegnie od daty otwarcia spadku (tak orz. SN z 22 października 1996
    r., II CKN 5/96, nie publ.).
    6. Należy podzielić pogląd, że żądanie uznania za niegodnego może zostać
    zgłoszone w powództwie wzajemnym, np. gdy osoba, co do której występują
    przesłanki uznania za niegodnego, wytoczy powództwo o zachowek lub o wykonanie
    zapisu (tak J. Pietrzykowski w: Kodeks cywilny..., s. 1843).
    7. Z brzmienia przepisu nie wynika jednoznacznie, że możliwość wytoczenia
    powództwa wygasa po upływie terminu. Wydaje się jednak trudny do obrony pogląd,
    zgodnie z którym mamy do czynienia z terminem przedawnienia. Termin
    przewidziany w art. 929 zd. 2 jest terminem zawitym. Nie będą zatem miały
    zastosowania przepisy o zawieszeniu i przerwaniu biegu terminu. Kwestia ta jest
    dyskusyjna. Odmienne stanowisko, zgodnie z którym możliwe jest stosowanie
    ostrożnej analogii do przepisów art. 121-123, zajmują A. Szpunar (Z
    problematyki niegodności..., s. 31) oraz M. Pazdan (w: Kodeks cywilny.
    Komentarz, s. 747). Powołani autorzy odwołują się jednak tylko do argumentów
    słusznościowych.
    8. Jeżeli w procesie o uznanie za niegodnego zapadnie wyrok orzekający taką
    niegodność, każdy zainteresowany będzie mógł wystąpić o uchylenie prawomocnego
    postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku na podstawie art. 679 k.p.c.
    Zapadnięcie takiego wyroku po dokonaniu działu spadku daje możliwość wznowienia
    postępowania działowego (art. 524 k.p.c.).
    Autor: Elżbieta Skowrońska-Bocian
  • 29.12.06, 21:49 Odpowiedz
    Po prostu sąd dokonał działu spadku.
  • 29.12.06, 21:51 Odpowiedz
    strzelec51 napisał:

    > Rzeczywiscie, sad sam takiej reguly z pewnoscia nie wymyslil. Nalezy uznac,
    ze
    > istnieje przepis (w prawie o postepowaniu w sprawach spadkowych)

    Nie. W k.c.

    okreslajacy
    > termin 3 lat na przedawnienie wnioskow o wylaczenie z dziedziczenia osob na
    > podstawie uznania za niegodna (tegoz dziedziczenia).

    Niektórzy uważają, że to termin przedawnienia, wle to pogląd zdecydowanie
    mniejszościowy.


    > Sedzia, ktory orzekal w pierwszej sprawie ma u mnie dwoje z postepowania
    > cywilnego.

    Prawnikiem - jak widać - nie jesteś, nawet nie wiesz, że to problem
    materialnoprawny a nie procesowy, ale przyznajesz sobie prawo do oceniania
    kogoś, kto w tej sprawie orzekał. Brawo.
  • 29.12.06, 22:10 Odpowiedz
    W takim razie na jakiej podstawie nastapilo wznowienie postepowania w sprawie
    dzialu spadku? Zakladam, ze w roku 2002 nie toczylo sie zadne tego rodzaju
    postepowanie. Jasienica zmarl w 1970 roku.
  • 29.12.06, 22:13 Odpowiedz
    strzelec51 napisał:

    > W takim razie na jakiej podstawie nastapilo wznowienie postepowania w sprawie
    > dzialu spadku?

    A było wznowienie?

  • 29.12.06, 22:23 Odpowiedz
    Sames napisal, ze sad dokonal dzialu spadku. Jesli nie bylo wznowienia to
    znaczyloby, ze postepowanie toczy sie od... 1970 roku. Albo sad dokonal dzialu
    spadku bez postepowania.
    ?
    Zamiast zatem zgrywac medrca prawniczego - zwyczajnie wyjasnij co wiesz a czego
    my nie wiemy.
  • 29.12.06, 22:30 Odpowiedz
    strzelec51 napisał:

    > Sames napisal, ze sad dokonal dzialu spadku.

    Bo tak było.

    > Jesli nie bylo wznowienia to
    > znaczyloby, ze postepowanie toczy sie od... 1970 roku.

    Skąd ten pomysł? Wydaje mi się, że wniosek o dział spadku został przez panią
    E.Beynar-Czeczot złożony w 2003.

    > Albo sad dokonal dzialu spadku bez postepowania?

    To o czym donosiła prasa?
    Odnoszę wrażenie, że mylisz stwierdzenie nabycia spadku z działem spadku.
    Po śmierci p. Jasienicy spadek z usatwy nabyli po połowie żona i córka. Przed
    kilku laty córka doszła do wniosku (skądinąd słusznego), że było to
    niesprawiedliwe, więc najpierw starała się o wyłaczenie żony od dziedziczenia
    na podstawie niegodności, później dążyła do korzystniejszego działu, czego
    wczoraj dopięła (i dobrze).
  • 29.12.06, 22:41 Odpowiedz
  • 29.12.06, 22:54 Odpowiedz
    Tak jak wczoraj pytalem, ta "niegodnosc" spowodowala wiele zamieszania, ale bez
    tego nie byloby moze zadnej story. Nikt jednak (GW online) nie napisal jasno, ze
    sad nie orzekl zadnej "niegodnosci".
  • 29.12.06, 22:55 Odpowiedz
    Co by sie stalo jakby ten pasierb sprzedal swoja czesc, zanim dzial zostal
    zmieniony?
  • 29.12.06, 22:59 Odpowiedz
    No dobrze. Ale w takim razie co z samym postanowieniem o nabyciu spadku z 1970
    roku? Jakos chyba nalezalo uzasadnic, jesli nie wznowienie zamknietego juz
    prawomocnym postanowieniem postepowania o nabycie spadku to w kazdym razie, 'de-
    facto' otwarcie sprawy spadkowej w drodze wniosku o dzial spadku?

    Reportaz w GW nie jest jasny. Tym nie mniej wydaje sie pewne, ze dowiedziawszy
    sie o kolaboracyjnej przeszlosci macochy (ktora zdaje sie w miedzyczasie
    zmarla), corka Jasienica postanowila wydziedziczyc te-ze a wraz a nia jej syna
    a pasierba Jasienicy. Jak rozumiem wystapila z wnioskiem o uznanie wdowy po
    Jasienicy za osobe niegodna.

    Sad oddalil powodztwo z powodu uplywu maksymalnego terminu 3 lat na zlozenie
    takiego wniosku (mniejsza o to czy przepis w tej sprawie byl w prawie
    materialnym czy procesowym).

    I co dalej? Ot tak sobie pani Ewa nie wystapila z wnioskiem o dzial spadku?
    Spadek juz byl od dawna podzielony (na mocy dziedziczenia ustawowego). Albo
    zatem jednak jakos uznano fakt wspolpracy z SB za okolicznosc o skutkach
    prawnych albo musiala nastapic ugoda sadowa. Ale ugody tez sie nie zawiera ot
    tak sobie bez jakiegos powodu. ???
  • 29.12.06, 23:02 Odpowiedz
  • 29.12.06, 23:08 Odpowiedz
    strzelec51 napisał:

    > No dobrze. Ale w takim razie co z samym postanowieniem o nabyciu spadku z
    1970
    > roku? Jakos chyba nalezalo uzasadnic, jesli nie wznowienie zamknietego juz
    > prawomocnym postanowieniem postepowania o nabycie spadku to w kazdym
    razie, 'de
    > -
    > facto' otwarcie sprawy spadkowej w drodze wniosku o dzial spadku?

    To nie jest jedna "sprawa spadkowa". Stwierdzenie nabycia spadku ma inny
    przedmiot, dział - inny.


    > Reportaz w GW nie jest jasny. Tym nie mniej wydaje sie pewne, ze
    dowiedziawszy
    > sie o kolaboracyjnej przeszlosci macochy (ktora zdaje sie w miedzyczasie
    > zmarla), corka Jasienica postanowila wydziedziczyc

    "wydziedziczenie" jest zarezerwowane na określenie czegoś innego. Piszmy
    inaczej, np. "wyłączyć z kręgu spadkobierców".

    > Jak rozumiem wystapila z wnioskiem o uznanie wdowy po
    > Jasienicy za osobe niegodna.

    Myślę, że tak.

    > Sad oddalil powodztwo z powodu uplywu maksymalnego terminu 3 lat na zlozenie
    > takiego wniosku (mniejsza o to czy przepis w tej sprawie byl w prawie
    > materialnym czy procesowym).
    >
    > I co dalej? Ot tak sobie pani Ewa nie wystapila z wnioskiem o dzial spadku?
    > Spadek juz byl od dawna podzielony (na mocy dziedziczenia ustawowego)

    Nie tak. Nabycie spadku następuje w określonych częściach, nie oznacza jednak
    działu. Spadkobiercy są właścicielami całej masy spadkowej, tyle, że w pewnych
    częściach (np. po połowie). Dział znosi tę współwłasność - spadek
    sie "sortuje", potocznie mówiąc.

    > Albo
    > zatem jednak jakos uznano fakt wspolpracy z SB za okolicznosc o skutkach
    > prawnych albo musiala nastapic ugoda sadowa. Ale ugody tez sie nie zawiera ot
    > tak sobie bez jakiegos powodu. ???

    Do ugody w ścisłym sensie - jak rozumiem - nie doszło. Skoro jednak oboje
    zaproponowali z sufitu wziętą wycenę praw autorskich i księgozbioru po 5
    tysięcy, to de facto pojednawczo załatwili sprawę. Pani Ewie zależało na
    prawach autorskich, p. kierowcy na księgozbiorze (który przecież i tak
    fizycznie posiadał od z góra 30 lat).
  • 29.12.06, 23:09 Odpowiedz
    Nic. Przedmiotem działu jest spadek według stanu "z wtedy".
  • 30.12.06, 00:31 Odpowiedz
    krwawy.zenek napisał:

    > Proszę bardzo - nawet z komentarzem prof. E.Skowrońskiej-Bocian, prof. UW i
    > sędzi SN (źródło: serwis LexPolonica).

    Dzieki. Przeczytanie tego jeszcze raz mnie utwierdzilo w przekonaniu, ze dobrze
    sie stalo ze nie poszedlem na Prawo. Na prawo przez male p to ja oczywiscie
    poszedlem ... chociaz na lewym forum czesto buszuje ;).
    Nie, Prawo przez duze P to nie dla mnie. Trzeba miec leb jak komputer.

    Dobrze jednak ze sprawa spadkowa dobrze sie skonczyla. Oby sie wyrok
    uprawomocnil i po 36 latach p. Ewa, corka P. Jasienicy, bedzie mogla odetchnac
    z ulga... i rzucic sie w wir publikowania ksiazek swego ojca! Satysfakcji bedze
    moc, to na pewno. Nie tylko dla Niej ale i dla miejmy nadzieje bardzo wielu
    starych i nowych czytelnikow.
  • 30.12.06, 03:07 Odpowiedz
    Mam nadzieje, ze umowa, ktora podpisala pani z wydawnictwem zaowocuje niedlugo
    wznowieniami. Mam tez nadzieje, ze z ta sama determinacja dopilnuje Pani, aby
    wydania byly takie, na jakie dziela Pani ojca zasluguja: porzadne, w sztywnych
    oprawach, szyte i na dobrym papierze.
    Juz nie moge sie doczekac, kiedy trafia do ksiegarn.

    --
    Forum dla astrologow
    TELENOWELA!
  • 30.12.06, 03:09 Odpowiedz
    i Jasienica wyjdzie na entuzjastę kontrreformacji i paradygmatu Polaka-
    Katolika :-)). Nie takie rzeczy U NASZ się robiło :-))...
  • 30.12.06, 03:15 Odpowiedz
    obecnie obowiązującej poprawności politycznej...?

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=54592979&a=54648219
    anahella napisała:

    > Mam nadzieje, ze umowa, ktora podpisala pani z wydawnictwem zaowocuje niedlugo
    > wznowieniami. Mam tez nadzieje, ze z ta sama determinacja dopilnuje Pani, aby
    > wydania byly takie, na jakie dziela Pani ojca zasluguja: porzadne, w sztywnych
    > oprawach, szyte i na dobrym papierze.
    > Juz nie moge sie doczekac, kiedy trafia do ksiegarn.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.