"Myślałam też, że podejrzewanie go o nosicielstwo byłoby z mojej strony
uleganiem stereotypom. Dlatego kochaliśmy się bez prezerwatywy."
To pewnie też wina Kościoła.
A swoją drogą, fascynuje mnie konstrukt tworzony przez przeciwników Kościoła:
obraz kobiety, która nie przejmuje się nauką KK (bo bez ślubu idzie z facetem do
łózka), a jednocześnie tak przejmującej się tąże nauką, że nie zakłada prezerwatywy.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.