Wychowanie do życia w rodzinie jest bardzo dobrym pomysłem! Pod warunkiem, że
będzie się tam młodzież/dzieci uczyło o rzeczach naprawdę ważnych, a nie o
metodzie kalendarzykowej.Ważne jest by tego przedmiotu uczyły osoby otwarte, a
nie starsze panie katechetki, dla których prokreacja jest dozwolona tylko w
małżeństwie i to jeszcze tylko po to by spłodzić dziecko. Na takim przedmiocie
powinno się uczyć o prezerwatywach, jak się je zakłada, jak się stosuje, po co.
Również o tabletkach antykoncepcyjnych, współżyciu, dobrych i złych stronach
seksu. Nie powinno się ukrywać tych spraw przed młodymi. Kto ma ich nauczyć?
Rodzice? A pokażcie mi takich, którzy powiedzą dziecku: "Słuchaj, to jest
prezerwatywa, nakładasz ją na penisa w wzwodzie. Noś zawsze kilka przy sobie" ?
Który rodzic użyje słów: prezerwatywa, penis, wzwód w jednym zdaniu? ŻADEN!
Który dziecku opowie o seksualności? Żaden! Dzieci pozostawia się w tej kwestii
samym sobie a najlepiej dać mu do ręki durne Bravo Girl, ewentualnie
Cosmopolitan i po kłopocie! W najgorszym wypdaku dzieci dowiadują się od kolegów
albo oglądają pornografię. Potem się dziwić, że tak to wszystko się dzieje.
Wychowanie do życia w rodzinie powodem wielu ciąż? Jaaaasne! Kto tak twierdzi?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.