Jak nazwac g... kwiatkiem...
Autor:
r306
16.01.07, 14:35
Do rzeczy.
"Dyrektor DMW podkreśliła, że nie chodzi o podawanie nazwisk uczennic, a
jedynie ich liczbę w danej szkole, rodzaj udzielonej im pomocy i przede
wszystkim o pozyskanie informacji na temat skali zjawiska i monitorowania
sytuacji, gdy szkoły nie udzielają pomocy, choć powinny."
1. Informacje na temat ilosci mlodych dziewczyn w ciazy, pan minister ma w
Ministerstwie Zdrowia.
2. Mowienie, ze nie szuka sie dziewczyn w ciazy, bo ankieta jest liczbowa a nie
imienna zakrawa na kompletny brak logiki. Aby podac moc zbioru, najpierw ten
zbior (policzalny) przeliczyc - czyli przyporzadkowac do podzbioru liczb
naturalnych. Robi sie to w relacji 1 do 1. Czyli liczy sztuki.
Jak mozna policzyc cos, czego sie nie szuka?
> Kilka tygodni temu MEN nakazało dyrektorom sporządzenie raportów o liczbie
> ciężarnych uczennic w ich szkołach.
>
> Nieprawda , nie było takich raportów . Była ankieta. Ankieta
dotyczyła "pomocy
> uczennicom w ciąży".
Nieprawda - jedno z pytan dotyczylo LICZBY UCZENNIC W CIAZY. Drugie -
udzielonej pomocy.
Jesli raport nazwiesz ankieta nie zmieni to jej charakteru.
Byl to rodzaj spisu powszechnego.
Na potwierdzenie - pan minister nie wyciagnal wnioskow z "ankiety" - ze szkoly
radza sobie lub nie radza z ustawowym obowiazkiem pomocy, ale........ bije na
alarm, ze zjawisko "dziewczyn w ciazy" jest ilosciowo znaczace.
Wiec pan minister zrobil "ankiete" ilosciowa - czyli spis/raport - czy
tez "ankiete" jakosciowa - czyli raport z realizacji ustawowych obowiazkow?????
Remiczku - zeby cos probowac udowodnic, trzeba jeszcze troche sie wysilic :)
> Manipulacja. Dane o pomocy dla dziewczyn w ciąży nie są wymysłem Giertycha.
> To prawo istnieje od kilkunastu lat. Nawiasem mowiąc jakieś 7-8 lat temu Pani
> Jaruga -Nowacka w Sejmie pytała "co MEN wie o sytuacji dziwewcząt w ciąży ,
> jak im pomaga i dlaczego tak mało wie i tak mało pomaga".
Sam maniupulujesz. I do tego mylisz znaczenie slow.
Dane o pomocy??? Obowiazek pomocy, a nie dane, sa ustawowym obowiazkiem MEN i
szkolnictwa.
Pan Giertych nie wspomina w konkluzji z "ankiety" jak sie z tego obowiazku
szkolnictwo wywiazuje.
> Giertych chciał danych.....i czy nie są namawiane do aborcji.
> Chamskie i ordynarne kłamstwo , w ankiecie nic nie było o aborcji
No prosze jak ladnie tnac jedno zdanie zmanipulowales :)))))))))
Caly cytat z artykulu:
"Giertych nie chciał danych GUS ani Ministerstwa Zdrowia, gdyż chce mieć własne
dane, by wiedzieć, czy ciężarne dziewczyny otrzymują wsparcie i czy nie są
namawiane do aborcji."
A teraz za komunikatem na stronie MEN:
"Powinniśmy zrobić wszystko, aby, kobiety które znajdą się w takiej sytuacji,
miały ją ułatwioną ze strony państwa, ze względu chociażby na pojawiające się w
takich sytuacjach pokusy dokonania aborcji – powiedział minister."
Remiczku - szkoda mi Cie....