Ze moi rodzice to dwoje emerytowanych nauczycieli, ciotka-polonistka,
mieszkajaca po sasiedzku - czynny nauczyciel.
Z bardzo dlugiego okresu znaja doskonale sytuacje dziewczyn w ciazy. Nigdy nie
bylo przypadku, aby tym dziewczynom szkola nie udzielila pomocy. Pomijam juz
fakt, ze to byly wypadki.... sporadyczne, to nawet zle slowo.
Nie doceniasz roli mediow. Byla nie tak dawno sytuacja licealistki w 3miescie.
M.in GW bardzo glosno rospisywala sie na temat glupiej postawy dyrekcji
liceum..... O tych wypadkach, jesli tylko dziewczyna jest krzywdzona, jest
BARDZO GLOSNO. Gdzie Ty zyjesz?
> "liczby uczennic w ciąży , którym
> udzielono pomocy" ( jest róznica ?).
Zwazywszy, ze ta pomoc jest obowiazkowa.... oznacza to ilosc uczennic w ciazy.
I tak to interpretuje tez sam minister. Nie zauwazyles?
> Rozumiem ,ze w każdej szkole takie dane
> powinny być z definicji w dokumentach szkoły.
Nie musza. Poniewaz nie ma w wielu szkolach nadgodzin, czesto nauczyciele robia
po prostu to co do nich nalezy bez papierologii.
> Odnosze wrażenie ,że tak naprawdę szkoły "olewają" pomaganie ciężarnym i stąd
> niechęć nauczycieli do tej ankiety (trzeba się przyznać do nieróbstwa).
Przeczysz wlasnej tezie - jesli pytano o liczbe udzielanej pomocy, to znaczy ze
pomocy sie udziela - i to jak sam minister mowi niechcacy - skala go zatrwaza
hehehehe
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.