Ciekawe, że w kraju, w którym nominalnie 98% populacji to katolicy
(praktykujących jest 67%), czują się oni ciągle "obrażani" i "zagrożeni". W
kraju, w którym KK ma niesłychany wpływ na rząd, edukację, obyczajowość i
kieruje nawet rozrodczością nastolatek - nie można "obrazić uczuć", bo takowych
nie ma ani instytucja, ani religia. Tu nie o obrażanie chodzi, jamko, ale o
obronę władzy i (intratnych) interesów.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.