Widziałem tę kopalnię chilijską. Makabra - przy patrzeniu w głąb miałem miękkie
kolana, choc w środku kłębiły się chmury i dno było widać tylko czaasami.
Ale w Chile takich wyrobisk nie zasypują, tylko po wyczerpaniu złoża przenoszą
się o 20 kilometrów dalej na pustynię i kopią nową odkrywkę. Kiedy się jedzie
przez pustynię w obszarze Calama, to co i rusz ma się drogowskazy do kolejnej
dziury w ziemi. Ciekawe czy te diamenty w Mirnym też się ciągną dalej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.