Pański ojciec przeszedł proces odchodzenia od komunizmu. Nim na
Marszałkowskiej w Warszawie założył swój zakład optyczny, do 1956 r. był
lektorem marksizmu na Politechnice Warszawskiej.
- Był bardzo zamkniętym człowiekiem.
- Ale ciągnął go pan za język.
- Próbowałem, ale to nic nie pomagało. Ta jego szczelność, zamknięcie brało się
chyba stąd, że w czasie okupacji stracił całą bliską i daleką rodzinę. Zostali
wymordowani niemal co do jednego.
Był pan kiedyś w Radiu Maryja? - pytam posła Dorna.
- Ojciec dyrektor ma pewnych ludzi. Zbigniewa Ziobro, Zbigniewa Wassermanna,
Michała Kamińskiego, Marka Jurka. Z punktu widzenia partii to jest bardzo dobre.
- Dlaczego pana nie zapraszają?
- PiS jest partią wszystkich. Są u nas ludzie o różnej wrażliwości, języku,
biografii. Moja wrażliwość przekazu nie jest najbardziej dopasowana do
wrażliwości audytorium Radia Maryja, ale bardzo się cieszę, że koledzy tam
bywają.
- Więc nawet pana nie zaprosili?
- Nigdy. Sami dobierają rozmówców.
- Pan został wychowany w tradycji katolickiej.
- Nie. Ja do wiary sam dochodziłem. Mój dom rodzinny był agnostyczny. Ojciec był
niewierzący. Mama w młodości przeżyła kryzys religijny i jej stosunek do wiary
jest skomplikowany. Ja do wiary dochodziłem latami.
- Jest pan bierzmowany?
- Jestem ochrzczony.
- Pierwszy sakrament.
- Moje dzieci wychowane są po katolicku, ale to są sprawy osobiste. Nie chcę o
nich mówić.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.