jeli ktos musi sie zrealizowac przez wulgarzyzmy, to jego/jej sprawa - kutlury
bycia i mowy,
jednak tej wolnosci (do wulgarnosci, do chamstwa) powienien towarzyszyc
ustalony consensualnie jakis standard kultury mowienia...
w konsekwencji
moze to byc niski stnadard (przyzwolenie na wulgaryzmy) badz wyzszy (nie
przyzwalajacy na plugawnienie jeyzka).
Merytoryczna, mocna, skuteczna krytyka nie musi byc byc wulgarna...
Wulgarnosc nie ma nic wspolengo ze "sila" krytyki... ma duzow wspolenego z
nieumiejtnoscia powsciagania emocji, z jakas wypracowna (albo nie wypracowna)
kultura jezyka i obyczaju...
przyzwolenei na wulagarnosc jest zawsze przyzwoleniem na schamienie zycia i
publicznej debaty --- dla mnei nie tedy drogi wolnosci winny sie rozwijac...w
wysoko rozwinietej demokracji do jakiej Poslka aspiruje wchodzac do EU
To co pisze nie ma nic wspolengo z byciem po jakiejkoleiek politycznej stronie,
w istocei polityka PIS -u bardzo malo mi odpowiada,
bo zamiast budowania demokracji, karmienie się mściwą pamięcią, mroczne oko
urzędników, ktorzy z zawodową kompetencją badaja wstydliwe zaulki labiryntow
demokracji ludowej nie wnosi dla nieczego na czym mozna by budowac nowoczensa
demokratyczna Polske...
Wulgaryzm w ogole, w tym w debacie politycznej nalezy elemionowac, bo
przyzwlanei na niego jest przyzwlaniem na nieposzanowanie godnosci ludzkiej
(kazdego czlwieka, nie tylko Prezydenta...) i jest przyzwaleniem na schamienie
zycia, jest to manifestacja standardu kultury narodu/spolecznosci.
paskuda.blox.pl