Frekwencja wyniosła 85%. Sarkozy, który na razie wygrywa (i prawdopodobnie wygra
drugą turę), to człowiek, który chce się przeciwstawić ciągotom socjalistycznym,
bardzo silnym we Francji.
Złamał też tabu niemówienia o problemach z imigrantami: dotąd we Francji bardzo
silne były dwa sposoby podejmowania problemu imigracji: rasistowski (Francja
została najechana przez brzydkich i leniwych złodzei z Afryki) i polegający na
omijaniu problemu (ponieważ nie jesteśmy rasistami, to nie krytykujemy
imigrantantów, a więc udajemy, że nie ma problemu). Sarkozy potrafi krytykować
imigrantów i przeciwstawiać się różnym złym zjawiskom, które u nich występują,
ale nigdy nie przekroczył tej linii, za którą zaczyna się rasizm.
To wszystko nie znaczy, że Sarkozy jest kandydatem idealnym (on ma wady, i to
ogromne: jest nie całkiem uczciwy, robi naciski na dziennikarzy), ale znaczy
przynajmniej, że Francuzi, z frekwencją 85%, wiedzą, czego chcą: chcą mniej
socjalizmu, a w sprawach imigracji chcą zerwania tabu, że kto krytykuje
imigrantów, ten jest rasistą.
Oszołomy (rasista Le Pen i cała masa komunistów i lewaków) zostały w tych
wyborach daleko w tyle.
Gdyby Polacy w ten sposób głosowali, kaczki w polityce w ogóle by nie istniały,
a Polska płynęłaby mlekiem i miodem. Poważnie to piszę.
Postąp jak Francuzi, nie oddaj swego kraju oszołomom:
www.skubi.net/nieoddaj.html
... a tych, którzy Polsce szkodzą najbardziej, oddajmy pod sąd, zarówno wronią
juntę Jaruzelskiego jak i tych dwóch:
www.skubi.net/macierewicz.html