Komentarze do artykułu
Powrót cenzury? Rosiewicz zamiast znanych kabaretów w Opolu
W opolskim kabaretonie nie wystąpi Marcin Daniec, nie będzie Krzysztofa Piaseckiego ani Janusza Rewińskiego. Nie przyjadą kabarety Mumio, Moralnego Niepokoju i Ani Mru Mru. Wystąpi za to Andrzej Rosiewicz z piosenką "Cztery Ziobra i Polska będzie dobra" - donosi "Nowa Trybuna Opolska".
Wesołki czyli kolejne "autorytety moralne"
Tzw. "kabareciarze" to poprawna politycznie formuła wypracowana jeszcze za
PRL-u, kiedy w ramach tzw. "wentyla bezpieczeństwa" pozwolono się trochę
ponaśmiewać z władzy (tej nie za wysokiej) i z leniwego społeczeństwa, nie
dorosłego do socjalizmu.
W ramach ówczesnej wolności tacy ludzie jak Daukszewicz, Laskowik itd. dostawali
od władzy pozwolenie na puszczanie perskiego oka do publiczności i aluzje do
ówczesnych "nieprawidłowości". Nie żyło im się najgorzej, cenzura czasami im tam
coś zatrzymywała, wiele puszczała, a naród kochał za wprowadzanie wesołości do
naszego baraku. Za kulisami scen powiatowych domów kultury lał się alkohol
strumieniami przed, w czasie i po występach. Czasem wychodzili przed publiczność
tak pijani, że gdyby nie mikrofony, to nie mieliby się czego trzymać. Inny
aspekt sprawy był taki, że np. Daukszewicz należał do PZPR i bynajmniej nie był
żadnym opozycjonistą wobec socjalizmu.
Po 1989 r. cała ta chałastra musiała znaleźć sobie nowy obiekt dowcipów.
Ponieważ peerelowsko-prowincjonalny rodowód nie pozwalał na głębszą analizę
rzeczywistości, a jedyną paszą dla mózgów stała się michnikowszczyzna, więc nasi
wesołkowie przerzucili się na tzw. "oszołomów", czyli prawicę narodową i
niepodległościową oraz kościół katolicki, z których to można było śmiać się do
woli i bez żadnych konsekwencji. Żaden z nich nie odważył się natomiast na
drwiny z Kuronia, Michnika, Mazowieckiego czy Kwaśniewskiego oraz innych
przedstawicieli lewicowo-laickiego salonu. Takie wesołkostwo za czasów prezesury
Drawicza, Zaorskiego czy Miazka rychło skończyłoby się szlabanem na występy w TVP.
Obecnie sztampa polega na wyśmiewaniu się z wzrostu braci Kaczyńskich (tak jakby
Kuroń czy Kwaśniewski byli gigantami...), z R. Giertycha oraz oczywiście Radia
Maryja i "moherowych beretów" (bij "faszystów"). Można też pojechać po księdzach
- agentach bezpieki i dalej.... stop! Dowcipy o żydach i pederastach są już jak
najbardziej nie "okurą"....
Dzisiaj ci panowie ubierają się w piórka obrońców demokracji i męczenników
rozpiętych na pluszowym krzyżu. Mnie oni nie śmieszą, wzbudzają tylko
politowanie i obrzydzenie.
Szkoda tylko, że "kabareciarze" młodszego pokolenia są tak bezkrytyczni i
jednostronni w ocenie rzeczywistości.