To powinny się nazywać filmy "do patrzenia", bo tu trudno mówić o odbiorze.
Jak nie chce,żeby jego twórczość była odbierana, to trudno.
Mnie się zdawało, że twórca chce, aby jego dzieło było podziwiane, aby działało
na odbiorcę. A tacy, którym chodzi o pieniądze... Twórczość pod dyktando
pieniądza to nie twórczość, ale wytwórnia. Człowiek, który umozliwia odbiór
czyjejś twórczości działa na korzyść twórcy. W tym wypadku na pewno chodzi o
korzyść, a skoro tak - to nie o twórczość.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.