a co to wola wykładowcy jest jakaś świętością? sam jestem wykładowcą i mam w nosie czy ktoś moje wiekopomne słowa spisze i upubliczni, nawet mi będzie miło. sam też łamię prawa autorskie rozsyłajac np moim studentom mailem teksty do przeczytania, bo wtedy przynajmniej wiem że wiekszośc przynajmniej rzuci na to okiem. a z doświadczenia wiem, że ci naprawde zainteresowani i tak kupia sobie ksiązkę,z której jest tekst, a pozostali i tak by jej nie kupili. a przypominam, że są jeszcze, o zgrozo, publiczne biblioteki- darmowe!
świat sie nie zawali jak damy sobie trochę luzu z tymi zakazami i prawami autorskimi.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.