> I będę o każdy głupi film pisał do wydawcy, czekał miesiącami na odpowiedź etc.?
Jeśli oni nie będą widzieli sensu w Twojej propozycji, to możesz w ogóle się nie
doczekać. Jeśli natomiast będą zainteresowani, bo albo im zapłacisz, albo
potrafisz zwiększyć zasięg dostępności ich filmu do grona niewidomych, to
odpowiedzą Ci tego samego dnia.
Biznes nie polega na błaganiu i czekaniu. Biznes polega na takim rozwiązywaniu
problemów, żeby zyskiwali wszyscy.
Jeśli zrobisz to umiejętnie i Twój serwis rzeczywiście będzie sensowny i
popularny wśród niesłyszących, to wytwórnie firmowe same będą do Ciebie słały
teksty, już przetłumaczone na 50 języków, i prosiły żebyś je opublikował, żeby i
niesłyszący mogli kupić i obejrzeć te ich filmy.
> Czyli mam płacić za nic?
Nie za nic, lecz za prawo rozprowadzania. Albo firma sprzedaje/rozdaje swoje
dzieło sama, albo Ty jej płacisz (lub dostajesz za darmo) za prawa autorskie i
następnie Ty rozprowadzasz dalej, pobierając od kupców opłaty bądź nie.
Dokładnie tak jak kina płacą wytwórniom filmowych, tak Ty możesz zapłacić za
prawo do tekstów artystycznych, i nawet może Ci się to opłacać.
Nie chcesz, nie płać, oczywiście, ale wtedy nie rozprowadzaj cudzych tekstów
lecz co najwyżej własne.