Pewne normy ułatwiają współżycie społeczne (bez podtekstów). Nieprzestrzeganie
ich niesie z sobą uciążliwości dla innych i reakcję otoczenia.
Żadnej tolerancji nie mają palacze wobec innych. Na przystanku muszę być
biernym palaczem. Zdecydowana większość z palących pali papierosa do ostatniej
chwili zanim wsiądzie do autobusu, mikrobusu, a następnie rzuca papieros na
chodnik, jezdnię. Niewielu z nich zgasi papierosa i wrzuci do popielniczki.
Plucie przez nich na każdym kroku. Nonszalancja z obnoszeniem się z papierosem
zapalonym była przyczyną wypalenia niedawno dziury w nowym płaszczu żony: i co
pani zaproponowała - 10zł :) Siedzę w pokoju i czuję dym z papierosa, bo
kulturalny sąsiad-sąsiadka wyszedł zapalić na balkon aby nie truć rodziny. A ja
co? pies? Większość z pubów, kawiarni, restauracji jest dla mnie trudna do
zniesienia bo i tam muszę wdychać dymek z papierosa. Ja tego nie oczekuję,
chciałbym posiedzieć w komforcie. Komórka była przyczyną tragicznego wypadku
samochodowego bratanicy kolegi. Telefon zaabsorbował kierowcę tak, że nie
zauważył wchodzącego na jezdnię dziecka .... Ten sam problem z papierosem.
Chcesz ryzykować to na własne konto. Inni chcą czuć się bezpieczni w ruchu
drogowym. Żadnej tolerancji ze strony palaczy, a więc i moja reakcja jest taka
sama - zakaz palenia w miejscach publicznych. Jak wszędzie obowiązuje kultura,
a tej brakuje większości palaczy.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.