Kiedyś byłem palaczem nałogowym i dużo jeździłem (na trasie Wrocław-Gdańsk
spokojnie wypalałem dwie paki) i kilkakrotnie zdażyło mi się, że rozpalony żar z
papierosa upadł mi na siedzenie, reakcja jest taka, że od razu odwraca się uwagę
od drogi i myśli tylko o tym, żeby zgasić ten żar (parzy). Nic z tym sie nie
może równać, ani rozmowa przez telefon, ani jakaś fajna pupcia na ulicy -
gaszenie żaru to odruch bezwarunkowy. Kto twierdzi inaczej to albo nie jest
doświadczonym kierowcą albo palaczem.
--
SexyTuba