Mieszkam na poddaszu (gorąco) i mam małe dzieci. A sąsiedzi uwielbiają palić na
balkonie. To jest po prostu nie do zniesienia - dziecko śpi we własnym łóżku i
do 1 w nocy nie mogę mu otworzyć okna. To naprawdę przegięcie, żeby człowiek we
własnym domu musiał być biernym palaczem. A uwagi nt. kopcenia komuś w okno
traktują równie życzliwie jak właściciele psów prośby o posprząrtanie gówienka
z chodnika (czy trawnika). To są dwie grupy społeczne, które powinny się
zastanowić nad granicami swojej wolności. Realizują ją, a cała reszta, na czele
z oseskami, musi egzystować w śmierdzącym psim szalecie (blok z palaczami +
podwórko pod blokiem). Dzień,w którym palacze przestaną uważć, że tylko oni
mają prawo do wolności, a pieskarze, zaczną uznawać obowiązki porządkowe wobec
bliźnich, to będzie dzień odrodzenia kultury w narodzie. Tylko czy ja albo moje
dzieci tego dożyjemy?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.