> to nie jest analogia. Sklep tez jest czyjas wlasnoscia, a palic nie mozna.
Wlasnie ze jest. Jestem przeciwny panstwowoemu zakazowi palenia na prywatnej
wlasnosci. Chce wlasciciel sprzedawac smierdzace ubrania, ciekawe kto mu kupi.
Jesgo sprawa.
> Skoro knajpa jest otwarta dla wszystkich, to nie jest juz przestrzenia
> prywatna
Jest wlasnoscia prywatna. Nikt nie zmusza do wchodzenia, wiec nikt nie zmusza do
przeywania wsrod palaczy i pijaczy.
> chyba mylisz knajpe z palarnia. Restauracja to tez dla Ciebie knajpa? Ja tam
> chodze zjesc.
No to chodzisz. Jak chodze do knajpy sie napic, inni zapalic, a inni potanczyc.
Takie sa funckje knajpy. To samo z restauracja. Jedni ida zjesc i zapalic a inni
zjesc i pogadac. Jak ci nie pasuje ze ludzie pala to pogadaj z wlascicielem ze
Ci to przeszkadza. Podobnie jak masz prawo skrytykowac jedzenie, ale nie mozesz
przymusem narzucac menu.
> Mam wrazenie, ze nie chcesz spojrzec na zagadnienie z tej drugiej strony. To
> palacz jest agresorem odbierajacym wolnosc niepalacemu.
Nikomu nie odbiera wolnosci. To wlasciciel moze pozwolic mu palic u siebie lub
nie. A ty masz wolnosc chodzenia do prytatnego przybytku wlasciciela lub nie.
--
"Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby
się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy!"
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.