"Kochany, zawsze można isć na piwo do knajpy, gdzie się nie pali...A kilka
knajp
zostawić tylko dla palaczy. Nie lubisz jak Ci śmierdzą papierosy, to nie chodź
do tych pubów. Przecież o tym, czy restauracja jest dla palących, czy dla
niepalących powinien decydować właściciel, a nie odgórnie narzucona "wola
nieomylnych rządzących"."
Nie ma takich knajp. I to jest właśnie ograniczenie w imię wolności palaczy
wolnści osób niepalących. Albo muszą się kisić w smrodzie i wdychać truciznę,
albo siedzieć w domu, ew. pić piwo na ławce, za co grozi mandat. Strefu dla
niepalących w restauracjach to fikcja. To samo personel takich lokali - czy
chce czy nie musi tam siedzieć. Oczywiście zawsze można powiedzieć, żeby
zmienił pracę. Ale czy nie lepiej powiedzieć, żeby palacze sobie kopcili w
wydzielonym miejscu - w takiej Irlandii sprawdza się to znakomicie. Wychodzisz
na dymka przed drwi, poznajesz nowych ludzi, a w środku nie ma śmierdzącej
mgły, czuć smak piwa i posiłków. I to nie są moje, niepalacego słowa, tylko
opinie palaczy, którzy sami te regulacje poparli, gdy zobaczyli je w praktyce.
--
Sprzedam
www.chorzow.schronisko.com/