> Co znaczy: "Każda kobieta ma prawo do przyjemności z seksu" ?...
Upominajac sie o to "prawo" sugeruja, ze ktos im tego odmawia. Kto? Rzad
zapewne, i to kato-islamo-faszystowski, bo tylko takie rzady chca regulowac
zycie intymne (?) feministek. Znaczy, upominajac sie tak w Polsce posrednio
oskarzaja rzad polski o kato-islamo-faszyzm czyli w skrocie kaczyzm.
Nie wiem czy wiedza jednak, ze upominajac sie o prawo swego organizmu do
okreslonych reakcji na pewne bodzce, poddaja te reakcje prawu, czyli publicznej
regulacji. Proponuja wiec czysty totalitaryzm. Obok znanej juz koncepcji
myslozbrodni, zgodnie z postulatem feministek objecia prawem odczuwania
mielibysmy tez czuciozbrodnie - np. odczuwasz wiecej/mniej przyjemnosci niz
prawo pozwala i juz maja na ciebie paragraf.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.