Oj, to jeszcze rząd wielkości do góry i byłoby prawie jak efekty dziecięcej
traumy zwanej potocznie wychowaniem katolickim. Zwłaszcza w kontekście
samoakceptacji.
Brzydkie kobiety mają znacznie więcej sposobów na zrekompensowanie braków urody,
niż feminizm.
A swoją drogą, moja była (2000/2001) jest dość radykalną feministką, a jednak
całkiem ładna i przy tym przesłodka jest po dziś dzień.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.