Rzeczywiście widać tutaj dwie zupełnie skrajne postawy. Z jednej strony
katolickie przekonanie,że seks służy wyłącznie prokreacji i czerpanie z niego
przyjemności jest czymś złym. Z drugiej strony feministki reklamujące "wolny
seks" i stawiające aborcję na równi ze środkami antykoncepcyjnymi.
Uważam,że prawda leży pośrodku. Najlepszym rozwiązaniem jest odpowiedzialny
seks w ramach więzi małżeńskiej ponieważ jest on wyrazem najgłebszej
intymności, gdzie w grę wchodzi nie tylko uczucie krótkotrwałej przyjemności
ale głęboka intymna więź, która nie może zaistnieć jeśli powodem dla
seksualnego aktu jest zwykłe samolubne pragnienie krótkotrwałej przygody bez
żadnych zobowiązań. Dlatego tak zwany "wolny seks" jest tanim falsyfikatem,
niszczącą parodią intymnej więzi, która jeśli jest powiązana z prawdziwą
miłością ma bardzo czystą, nawet piękną naturę, Biblia nazywa nawet łoże
małżeńskie nieskalanym. Taka intymność graniczy z doświadczeniem duchowym i
daje rozkosz, przy, której wolny seks jest koszmarem. Seks jest jak nóż, którym
można pokroić chleb albo kogoś zamordować, zależy to tylko od woli i natury
użytkownika.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.