stał się bajecznie bogaty w czasach prezydentury Carlosa Salinasa de Gortiari
(88-94). Wówczas to dokonano w Meksyku "modelowych" prywatyzacji za co chciano
potem wynagrodzić Salinasa fotelem przewodniczącego Światowej Organizacji Handlu
(WTO). Ale Salinas miał pecha - pod sam koniec jego prezydentury jego rodzony
brat zlecił zabójstwo szefa jednej z frakcji rządzącej wówczas niepodzielnie
Partii Instytucjonalno-Rewolucyjnej, co stało się wielkim skandalem nawet jak na
warunki meksykańskie. W międzyczasie wyszły na jaw też różne ciemne sprawki
samego Carlosa w wyniku których zamiast szefować WTO musiał poszukać azylu,
najpierw w Stanach (interesy których reprezentował), ale Clinton szybko się go
pozbył do Irlandii, gdzie też przebywał z rodziną przez kilka lat. Zdaje się że
el presidente Fox pozwolił mu w końcu powrócić do kraju na jego łono.
W każdym razie Salinas wyszedł na mały plus, ale Slim który nigdy nie pchał się
w światła jupiterów stał się prawdziwym behemotem big-biznesu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.