Obawiam sie, ze nie nie potrafie wyrazic aprobatywy dla werystycznie
kiczowatego stylu recenzentki. Ponadto wydaje mi sie, ze taka
recenzje "Inland Empire" mozna by napisac juz po obejrzeniu trailera. Szkoda,
ze autorka nie sprecyzowala, w jakiz to sposob krolicza nora pozwala
zniwelowac granice jazni i ograniczenia filmowego medium. Co dokladnie ma na
mysli, kiedy mowi, ze film prowadzi jednoczesnie do przyszlosci i
przeszlosci. Podobny komentarz bylby prawdziwy dla kazdego filmu z elementami
retrospecji - czyli chyba dla 80% filmow - wiec zakladam, ze recenzentce
chodzi o cos szczegolnego. Tylko o co?
Ogolnie mozna chyba zarzucic autorce wodolejstwo, czy tez - jak sama by to
ujela - tendencje akwatywne.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.