Czytalem ten artykul wczoraj. Dzisiaj czytalem
wpisy, a wiec mialem czas by to sobie przemyslec.
Istotnie, tekst na pierwszy rzuy oka wstrzasajacy, ale - pracujac
awaryjnie i charytatywnie jako tlumacz brytyjskiej policji - sam
znam podobne historie: z Polkami, Rosjankami, Bulgarkami czy
Slowaczkami w Wlk.Brytanii.
Dziewczyny, takze te Tureckie, chcialy lepszego zycia, wyrwania sie
ze zlych domow i nie mozna ich za to winic, choc i te Europejki, i
te Turczynki palnely nie jedno glupstwo (ale kazdy jest madry po
szkodzie). Gdzie roznica pomiedzy naszymi dziewczynami, a
Turczynkami? Chyba tylko w tym, ze w Europie rozwodek nie traktuje
sie juz dzisiaj gorzej nizli prostytutek, choc niegdys - spojrzmy
prawdzie w oczy - podobnie jak w Turcji bywalo. A podziemny swiat
burdeli wszedzie wyglada tak samo - tak jak w tym artykule o Turcji.
Inna rzecz, ze na niekorzysc Turcji przemawia tu jedno, co kaze ja
porownac z Holandia czy Niemcami: w Turcji nie tylko prostytucja,
ale i burdele sa LEGALNE, ale jakze stad daleko np. do organizacji
zwiazkowych etc. "sex-workerek" z Holandii czy Niemiec... To juz nie
jest - jak traktowanie rozwodek - sprawa obyczajowa, ktora moze sie
wymknac kontroli panstwa, to sprawa ochrony praw czlowieka i -
nazwijmy to po imieniu - pracownika. A ze w Turcji jest "legalnie"
tak, jak w Europie w "czarnej strefie", strefie dzialania mafii, to
najlepszy dowod na to, ze jeszcze bardzo duzo musi sie w tym kraju i
jego systemie prawnym zmienic, by mogla myslec o dolaczeniu do
Europy.