Nie jestem fanem Kaczmarka. Chociażby dlatego, że trwał w chorym układzie
milcząc, dopóki nie został z niego wyrzucony. Dopiero wtedy zaczął mówić o złu,
którego był świadkiem i współwykonawcą. Tak, tak - nie można o tym zapominać,
słuchając jego rewelacji. Nie wiem, jak wiele z tego, co mówi jest prawdziwe.
Nie wiem, na jakie dowody można liczyć. Nie wiem też, czy Kaczmarek to
przebudzony z koszmaru człowiek, czy genialny konfabulant.
Wiem za to, że mówi rzeczy strasznie niewygodne dla rządzącego układu
politycznego. Mówi rzeczy, które znalazłszy swoje potwierdzenie choćby w części
zatopią polityków PiS na wiele, wiele lat, jeśli nie na zawsze. Mówi o sprawach
tak strasznych, że ze zgrozą łapię się na zgodzie z Giertychem: możliwe, że to
polskie Watergate do potęgi.
Będąc w takiej sytuacji politycy PiS powinni zachować daleko idącą ostrożność w
działaniach wobec niego i innych krytykujących ich ludzi. Tymczasem PiS od wielu
dni porusza się w nowej sytuacji z wdziękiem rozwścieczonego słonia. Dzisiaj zaś
ABW aresztowała Kamczmarka i Kornatowskiego. Lepiej dla PiS i ABW, żeby istniały
naprawdę mocne, niepodważalne powody dla zastosowania takich środków. Inaczej
bowiem, aresztowanie polityka ostro krytykującego władzę, ujawniającego
kompromitujące ją sekrety stanie się koronnym dowodem na antydemokratyczne
zapędy Kaczyńskich i Spółki.
--
macondo.blox.pl/html
nigdzie jest wszędzie, czyli także tutaj