"Rozwód oznacza kryzys rodziny , kryzys rodziny źle wróży dla społeczeństwa w
ogóle-to dlatego ęuropa sie starzeje ponieważ ludzie nie chcą mieć dzieci(to co
najbardziej wiąże rodziny) ,a małżeństwo jest dla nich zupełnie
niezobowiązujące. Życie to nie bajka, ten kto przy pierwszym czy drugim
niepowodzeniu bierze rozwód jest ułomnym człowiekiem, współczuję takim.Powiadasz
człowiek musi być szczęśliwy, aja ci mówię że szczęście to rzecz względna , dla
jednego to kasa dla drugiego dzieci dla trzeciego jeszcze coś innego-np kasa to
nie jest powód by niszczyć małżeństwo. a poza tym ,,widziały gały co brały"
jeśli małżeństwo byłoby na całe życie wtedy ludzie zawierali by ślub po głębokim
zastanowieniu ,a nie bo ,,samemu jest nudno". "
Jeśli to do mnie to odpowiadam. A czy rozwód nie jest wynikiem kryzysu rodziny?
Czy dla społeczeństwa lepiej wróży gdy rodzice, co chwila się żrą o byle gó..?
Czy lepiej wróży to dla dziecka i zarazem dla społeczeństwa? Wątpię. A to i tak
wersja light, bo przecież nie wspominam patologiach, do których też dochodzi i
to nierzadko.
Zmuszanie ludzi do życia razem aż do śmierci jest pomysłem maksymalnie
absurdalnym. Trąci na kilometr hipokryzją. Niech się nie kochają, wegetują obok
siebie, nie znoszą się jak cholera, ale mają żyć razem! Jak to świetnie wypada w
statystyce!
Co do spadku liczby urodzeń. Najbardziej winny jest tutaj kapitalizm wraz z
konsumpcjonizmem, a nie to, że ktoś chce się rozwodzić lub nie. Niestety dopóki
pracodawcy będą dyskryminować kobiety (a raczej mało kogo stać, aby w rodzinie
pracowała jedna osoba) dopóty sytuacja będzie taka, a nie inna.