jeśli małżeństwo byłoby na całe życie wtedy ludzie zawierali by
ślub po głęboki
> m
> zastanowieniu ,a nie bo ,,samemu jest nudno"
Wydaje mi się że już powoli tak się dzieje, czego dowodem jest
spadek zawieranych małżeństw. Jedni dochodza do tego przed podjęciem
tego szalonego kroku, inni po. Ci co zreflektowali się zbyt późno
teraz rozwodzą się lub trwają w absurdalnym związku. Pozostali
pozostają "singlami".
Jednak są ponoć jednostki, które są szczęśliwe pozostając w związku
małżeńskim. Ciekawe jaki to promil?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.