Komentarze do artykułu
Już po wyborach. No to kiedy wracacie?
Niespotykana wyborcza mobilizacja Polaków za granicą. Absolutne rekordy frekwencji padły w Wielkiej Brytanii Irlandii i Niemczech. Aby tam oddać głos, trzeba było czekać w kilkusetmetrowych kolejkach nawet po trzy godziny. Ale Was to nie zniechęcało. - Jesteśmy dumni, że kolejka jest tak długa - pisała Kasia głosująca w Birmingham
Re: Biedacy, ich głos nic nie znaczył.
jak w ogóle możesz tak powiedzieć? że ich głos nic nie znaczył?
właśnie, że znaczył, bo aż serce rosło, kiedy się patrzylo na
kolejkę! ja stałam w Warszawie, jakieś 10 minut i załowałam, że tak
krótko! bo chętnie bym postała dłużej i cieszyła się, że ludzie
wiedzą, po co stoją! że tyle było akcji internetowych, że ludzie się
wreszcie zmobilizowali, że uwierzyli, że to cokolwiek da, że im się
chciało! bo to jest właśnie nasza największa wada: że nam się z
zasady nie chce!
i myślę, że oni wiedzą, że było warto - bo teraz wszystkie
europejskie gazety mogą napisać, że nawet ci, których pewien pan
nazywał nieudacznikami, nie wypięli się na nas, którzy tu
zostaliśmy, tylko stali w kolejkach i jeszcze opisywali wspaniałą
atmosferę tam panującą.
biedakiem jest w tej sytuacji ten, który nie czuje żadnego większego
poruszenia w sobie, rodzaju dumy czy zwykłego zadowolenia, jak o tym
czyta...
pozdrawiam. i dziękuję za radość, którą czuję od wczoraj! :)