W Anglii do szkół publicznych chodzą dzieci z najniższych klas społecznych.
"Normalni" ludzie posyłają dzieci do szkół prywatnych. Nie ma się więc co dziwić
że odstawał poziomem. Porównanie więc jest nie adekwatne, bo tamtą szkołę
należałoby porównać, do jakiegoś gimnazjum w którym zakłada się nauczycielowi
kosz na głowę i pali papierosy w toaletach. W takim polskim gimnazjum nasz
bohater czułby się na pewno lepiej niż w angielskim i zaznałby wyższego poziomu
na lekcjach.
--
korwin-mikke.blog.onet.pl/