Studia dzienne. Biologia. Pierwszy rok. Studenci nie wiedza co to
jest mitochondrium.
Piaty rok, zaoczni. Studentka nie wie co to DNA i nie potrafi
poslugiwac sie pipeta automatyczna (SIC!).
A to wiedza, ktora powinni wszyscy wyniesc z LO bez wzgledu na
profil. Te zagadnienia sa omawiane na lekcjach biologii w mat-fiz,
humanistycznych i biol-chem...
Ale tak juz sie utarlo. Jak ktos nie potrafi liczyc, to sie mowi, ze
uzdolniony "humanistycznie". Jak ktos nie potrafi poprawnie pisac,
to jest "umyslem scislym". Nieznajomosc wlasnego ciala i podstaw
wlasnej fizjologii (typu skad sie biora dzieci), co zdarza sie u
pannic i panow po maturze, jest juz kpina!
Nie wspomne o czysto praktycznych umiejetnosciach...
Powszechne dyktowanie oducza ludzi szukania informacji (szok na
pierwszym roku, ze wykladowca nie DYKTUJE)... Wiele mozna pisac.
O czytaniu ksiazek (raczej nie-czytaniu)...
O braku zainteresowan....
O powszechnym tumiwisizmie....
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.