No to sie zgadzamy.
Przytaczajc rankingi uniwerkow i srodowiska w ktorych 'rodzi sie
nauka' (niestety z daleka od Polski) jestem oskarzany ze pluje na
sowj narod. Otoz nie.
Moim celem jest ukazanie ze stereotyp jakoby Polacy byli zdolniejsi
od innych narodow jest totalnei bzdurny. Nie ma takiej sytuacji.
Tego typu myslenie wynika tylko i wylacznie z faktu ze przez
ostatnie kikadzisiat lat bylismy solidnie odizolowani od reszty
swiata i wierzylismy w to co nam powtarzano.
Trudno jest mierzyc dane spoleczenstwo pod wzgledem jego zdolnosci
intelektualnych (nie wiem czy jet to wogole mozliwe), natomiast
rankingi uniwerkow obrazuja pewien 'zamydlony' (zgadzam sie) stan
nauki w danym kraju. Tak wiec osobie, ktora stara sie mnie przekonac
ze Polacy polacy sa inteligentejsi od Anglikow, Wlochow czy
innych... daje przyklad rankingow uniwerkow, jako jakiejkolwiek
miary ktora mozemy uzyc w celu okreslenia nauki... wiem ze to metoda
ulomna, jaka natomiast metode przyjmuja ludzie, ktorzy potwierdzaja
durny stereotyp Polaka-geniusza?
Taki wlasnie np. bzdurny artykukl GW, ktora pisze bzury o jakims tam
uzdolnionym polaku ktoremu nie podobalo sie w jakiejs tam
przecietnej szkole w UK? Ciekawe jak podobaloby mu sie w
beznadziejnym gimnazjum w Gnojewie albo Wisipalach i analogicznie
jak poradzilby sobie w swietnej grammar school w Londynie???
Problemem bylo nastepujace gadanie za komuny. Rodzina X wyjechala na
zachod a icjh dziecko - przecietne w szkole poslkiej sie tam nudzi i
jest najlepsze w klasnie... hm.... nigdy nie dodawalo sie jednak ze
szkola do ktorej trafil ten syn/corka imigrantow to z reguly totalne
tanie, integracyjne dno i nie ma nic wspolnego z przecietna, dobra
szkola do ktorej ida dzieciaki ktore sie wlasnie dobrze ucza.
Przeciente szkoly intergracyjne na zachodzie sa slabe - owszem, z
drugiej strony - przecietne szkoly w Polsce nie sa lepsze.
Przyznaje ze podobnie myslalem poki sam nie zrobilem magisterium w
UK (nawet niezly uniwerek), gdzie bylo tyle nauki ze nie wiedzialem
co sie dzieje przez kilka lat. Spotkalem super profesorow i
wykladowcow i poznalem system tak inny do poslkiego (w poslce tez
ukonczylem studia). Mysle ze otrzymalem solidne wyksztalcenie.
Moja zona (nie-Polka) rowniez otworzyla mi oczy w tej kwestii - sama
jest fizykiem... i gdy ja pytalem o jakies historyczne wydarzenie i
dziwilem ze o nim nie wie (w Polsce od razu uznanaby zostala za
pusta idiotke)... ona na to pytala: a dlaczego ja mam to
wiedziec...? Ja sie uczylam fizy, matmy chemii i biologii spytaj
mnie z tych przedmiotow...
Konkluzja - nie trezba miec encykopedycznej wiedzy (tak promowanej w
polsce i bedacej dziwnym, kuriozalnym wrecz wyznacznikiem
inteligencji) zebyt byc inteligentym. Cale to gadanie o polakach-
geniuszach jest po prostu glupie. Powyzszy artykul szkodzi, poniewaz
utrwala nieprawdziwy obraz i ten idiotyczny stereotyp, z ktorym
polacy sie borykaja od dawna.
Nie podoba mnie sie ze ten dziennikarz/dzinnikarka pisze takie
rzeczy bez szerszego kontekstu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.