> weźcie sobie np. polskich lekarzy
>
> co z tego że wiedza gdzie jest Kenia i jakie są rzeki w Szwecji,
> skoro ich wydajność pracy jest 7 ( siedem!) razy niższa niż
> wydajność pracy lekarzy w Wielkiej Brytanii!
>
> Tu nie ma nawet co porównywać.
>
a skad te dane? I do tego dlaczego Anglicy wrecz "prosza o wiecej"
lekarzy z Polski, pielegniarek itp? Do tutejszego przecietnego
lekarza (o szpitalu nie wspomne) nie ma co isc - przepisze srodki
przeciwbolowe, niezaleznie od tego czy masz zapalenie pluc czy
grype. No moze zaleci aspiryne. W szpitalach masz taka ilosc zakazen
wszelkiej masci bakteriami i wirusami ze to szok. MRSA itp sa
niestety na pozadku dziennym. Maja tez wspaniale osrodki, ale to sa
glownie szpitale uniwesyteckie (nie wszystkie w dodatku). Przecieny
lokalny szpital moze sie okazac zasyfiona umieralnia a nie miejscem
gdzie zostaniesz wyleczony.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.