generalnie wszystko brzmi bardzo znajomo. sama mieszkalam przez 3
lata w bushey kolo watford. w podstawowce bylam srednia uczennica
ale mysle ze wynikalo to glownie z faktu ze kompletnie nie znalam
jezyka (wyjechalam w wieku 9 lat, z angielskim mialam do czynienia
tylko przez ok 2 miechy na korkach), za to jak dostalam sie do
jednej z lepszych szkol wyzszych to wszystko wygladalo mniej wiecej
jak u kolegi. testy z matmy pisalam na ponad 95%, chociaz wowczas w
polskiej szkole (lekcje w polskiej szkole - tak wlasnie spedzalam
soboty :)) dostateczny to byl max moich mozliwosci. w pierszej
klasie jeszcze nie bylo podzialu na lepsze i gorsze grupy ale w
drugiej juz tak; wtedy bylam juz w polsce ale kolezanka zadzwonila
do mnie i powiedziala ze zostalam przydzielona do wszystkich
najwyzszych grup. kiedys klocilam sie z wlasnie ta kolezanka ze
naprawde jest takie panstwo jak slowacja. i tak mi nie uwierzyla. co
do mundurkow - musial byc idealny. nie masz czarnych butow czy
krawata musisz miec kartke z sekretariatu wypelniona przez rodzicow
z wytlumaczeniem. wagary wogole nie wchodzily w gre. za to alkohol
seks i narkotyki w wieku 13 lat to standard. moje kolezanki tylko o
tym mowily, tylko to je interesowalo. byly puste i sa takie do tej
pory. czasami jak z nimi rozmawiam to az mi ich zal.
generalnie szkoly sa swietnie zorganizowane - wszystko dostajesz:
zeszyty, przybory, farby, olowki i dlugopisy i takie tam,
podrecznikow nie kupujesz bo sa w szkole, a i tak malo kiedy sie z
nich korzysta. gotowanie, szycie, technika na metalach i drewnie to
normalne. w 1 klasie robilismy otwieracz do butelek. ale poziom
edukacji wrecz zalamuje. poczatkowo oczywiscie bylo cudownie:
zadnych zadan domowych, sprawdzianow, zero nauki. u nich moze i sie
to sprawdza bo i tak dostaja sie na dobre uczelnie, bez problemu
znajduja poplatna prace i prowadza cudowne zycie. w polsce nikogo z
takim wyksztalceniem (albo jego brakiem) nie chca. i majac takie
porownanie w pewnym momencie zdajemy sobie sprawe z tego ile
tracimy, ile czasu marnujemy i ze wrecz cofamy sie, stajemy sie tak
samo pusci jak wszyscy dookola nas. to przeraza i trzeba podjac
decyzje - czy dalej sie cofac, majac tego swiadomosc, czy moze
jednak zaczac sie rozwijac - niestety bloga niewiedza nie wchodzi w
gre. biedni anglicy nie widza jak glupi tak naprawde sa, jak pusci.
wiec popieram aleksandra, zrobilabym to samo. osobiscie chce uczyc
sie w polsce, ale pracy raczej szukac tu nie bede. chyba ze w koncu
cos sie zmieni w polsce :)