budzi we mnie niesmak wciąganie prywatnych spraw rodzinnych do
polityki. Jeśli LK wiedział o rozdźwięku w małżeństwie córki, to
można dopatrywać się się jakiejś hipokryzji, ale niekoniecznie. W
końcu Sarkozy "pogodził się" z małżonką ze względu na polepszenie
swego wizerunku w kampanii wyborczej, a teraz rozwiódł się. Tu
bardziej można dopatrywać się czystego wyrchowania, a trzęsienia
ziemi jakoś nie było...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.