> Jeśli woli się onanizm niż seks z żoną, no to chyba jest wina
żony.
Twoje rozumowanie można odwrócić: jeśli kobieta woli brak seksu od
seksu z mężem, to jest to także (choć nie zawsze tylko) wina męża.
Jeżeli mąż w seksie dba li tylko o zaspokojenie siebie, to...
trudno, żeby żona lubiła być jego "samozadowalaczem".
Ale to, niestety, nie takie proste. W seksie poza ilością i jakością
jest też rodzaj. I np. kobieta może mieć kochającego męża (i sama go
kochać), dbającego o jej potrzeby nawet bardziej niż o własne... ale
jednocześnie może być nauczona, że jeśli będzie lubiła seks
(zwłaszcza wyrafinowany) - choćby wyłącznie z mężem - nie będzie
już "porządna", a mąż straci dla niej szacunek. Pół biedy, jeśli
skończy sie na tym, że będzie w łóżku "zimna" i często niedostępna.
Gorzej, jeśli zacznie męża zdradzać, by z przygodnymi partnerami
anonimowo realizować to wszystko, czego nie robi z mężem (a co mąż
nierzadko chciałby robić z nią).
Może być też tak, ze owa kochająca i kochana żona jest - wskutek np.
pochodzenia z dysfunkcyjnej rodziny - uzależniona od promiskuityzmu
seksualnego. Wówczas - kompulsywnie - będzie się oddawała
przypadkowym kontaktom seksualnym nie z upodobania, lecz z przymusu
podobnego do tego, który narkomanowi każe sięgać po narkotyk.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.