Re: Poplątanie to u ciebie
Aha, niepokalana "grzechem pierwotnym" (nie wiedziałem, ale ciekawe
który katolik to wie), w wyniku którego człowiek stał się
śmiertelny. A więc to z tego powodu ta kombinacja, że Maria (o,
pardon, Maryja, też ciekawostka) nie umarła tylko "zasnęła" i
została "wniebowzięta".
Czy Ty potrafisz wyobrazić sobie to "wniebowzięcie"? Gdzie niby
jest to niebo i gdzie w tej chwili przebywa Maryja? A jeśli jest to
określenie symboliczne, to co fizycznie stało się z jej ciałem?
Odparowało, anihilowało? Przecież była jak najbardziej organizmem
fizycznym, złożonym z pierwiastków, a te - chociaż ulegają
najprzeróżniejszym (niekiedy wręcz fantastycznym) przemianom, to
jednak nie znikają bez śladu w jednj chwili. A zatem co się stało z
ciałem Marii w procesie "wniebobrania"?
A tak w ogóle to całość religii chrześcijańskiej, łącznie z
założeniem istnienia wszechmocnego Boga, jest niewyobrażalna, bo
nielogiczna. Aby Bóg mógł stworzyć świat musiałby
być "wszechmocny", zaś będąc wszechmocnym nie miałby żadnych
potrzeb do zaspokojenia. A zatem po jaką cholerę miałby stwarzać
cokolwiek, w tym tak nieudany produkt jak człowiek. I (pomijając
już kwestię celu) czy wszechmocnmy Bóg mógłby w ogóle stworzyć coś
niedoskonałego? Po co istota absolutnie doskonała miałaby tworzyć
słabego, ułomnego człowieka, obarczonego ciężkimi wadami i
przywarami, którego następnie poddawałaby nieludzkim "próbom
charakteru" i skazywała na ocean rozmaitych cierpień od człowieka
niezależnych (trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, powodzie,
straszliwe choroby, tsunami itp). Czy dla jakiegoś potwornego
kaprysu? Bo przecież nie dla żadnego eksperymentu, którego wynik i
tak byłby wszechmocnemu z góry wiadomy.
Potrafisz to wszystko sobie jakoś wyobrazić? Bo ja nie. To, po
prostu, nie trzyma się kupy, jest nielogiczne!