Masz swieta racje. Sex, to nasza fizjologia. Jak mozna sie dziwic facetowi, że
chce go mieć częściej niz raz na miesiąc. Pytanie, po co żenił sie z kobieta
której kk związał nogi i powiedział, że sex jest BE. Mój mąż nie miał
potrzebsexualnych wogóle. Moglismy nie mieć sexu nawet rok. A jak chciałam o tym
rozmawiac, to zwalał na mnie, że jestem "niewyżyta", bo chciałabym miec sex
chociaż raz na dwa tygodnie. Swoją nieadekwatnościa obciążał mnie. I juz prawie
uwierzyłam, tylko czwarty sexuolog(kobieta), na którego go namówiłam, nie dał
sie omamic i poradził mi: "uciekaj od tego gościa". On nigdy sie nie zmieni, bo
nie chce a jest z tobą dla własnej wygody. I co? powinnam czuc sie
sexkoholiczką, bo to ON miał problemy? Panowie, jak macie baby ze zwiazanymi
nogami, to albo nie umieliscie ich rozbudzic (uprawiacie sex jak do dziury w
beczce) albo to są przypadki zimnych (spetanych) kobiet. Wyszły zamąż bo nie
chciały byc "starymi pannami" - tak jak mój mąż. Sex jest rzeczą naturalna.
Trzeba się tylko dobrać temperamentami a nie wpędzać drugiego w poczucie winy,
że ma wieksze potrzeby. Panowie, nie dajcie sie. Ten artykół to mambodżambo,
pseudo naukawe ruchy pozorne wypływajace z kultury restrykcyjnego i
kontrolującego KK.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.