Czy mało czytałem? Czy ja wiem? Na pewno wszystkiego nie
przeczytałem, a nawet nie wiem czy to co przeczytałem można nazwać
wiele lub niewiele. W każdym razie to i owo przeczytałem, ale nie w
tym rzecz czy dużo czytałem. Rzecz w tym, że czytając to co czytałem
umiałem wyciągnąć właściwe zdroworozsądkowe wnioski, które
oczywiście wielokrotnie analizowałem w oparciu o istniejące fakty,
artefakty i zjawiska tak umysłowe jak para umysłowe, dokładnie je
rozbierając na czynniki pierwsze, a i to nie jestem pewien w wielu
kwestiach czy dokopałem się do sedna sprawy. Tak czy siak moje tezy
są wyjątkowe co nie znaczy, że podobnym śladem myślowym do mojego
nie szło wielu przede mną i równocześnie ze mną nie idzie drugie
tyle. Logiczne wnioski i pewien rodzaj wewnętrznej oczywistej
wiedzy, niekiedy nie czerpie się z literatury lub przekazów przodków
tylko się go jakimś tam sposobem zwyczajnie ma i to wystarczy by nic
nie czytając wiedzieć bardzo wiele, ale tego nie zrozumieją ci,
którzy swoją wiedzę posiadają wyłącznie za sprawą nauki od innych.
Ta wiedza niezbędna do nieco głębszego pojmowania istoty bytu i
wielu rzeczy jest jakby czymś co emanuje w przestrzeni samą z siebie
i nie każdy ma te właściwości lub potencjał by ją wyczuć, poczuć,
odczytać czy jak kto woli przyjąć i zrozumieć. Mnie tego potencjału
za pewne również zbyt brakuje bo wielu rzeczy nijak nie idzie pojąć
i wytłumaczyć, ale na pewno mam jej wystarczająco dużo by chociaż
otrzeć się o prawdę a nie jak większość tworzyć ją i tak
paranoidalnie manifestować głosząc absoluty niedorzeczności,
konfabulacji i aberracji wyobrażeniowych. I kończąc ten wątek
powiem tak, że w większości kwestii jakie rozważam przyjmuję postawę
wyczekiwania na rozwiązanie zagadki. To tak jakbym usłyszał pukanie
zza drzwi i jeszcze ich nie otworzył by sprawdzić kto tam puka.
Zagadką jest kto jest za drzwiami a czas do jej rozwiązania jest
marszem do tych drzwi podczas, którego jedynie mogę się zastanawiać,
przypuszczać i domniemywać kto puka. Tego i wam radzę by zanim
otworzą się drzwi prawdy przed wami nie być pewnym kto za nimi stoi
tylko przyjąć tę właśnie postawę wyczekiwania. I uświadomcie sobie
jeden możliwy i chyba najbardziej możliwy fakt, że tej prawdy
stojącej za drzwiami nigdy możecie nie zobaczyć, a usilne otwieranie
tych drzwi w nadziei, że prawda tam stoi jest zbędne bo jeśli sama
nie zapuka to jej tam nie zobaczycie i pozostaje siedzenie w
wygodnym fotelu i snucie domysłów o tym kiedy prawda sama zapuka i
jak ona naprawdę wygląda. Oczywiście to była tylko przenośnia i
czasem warto otworzyć te drzwi i poszukać jej za nimi wykorzystując
zdrowy rozsądek i zmysły - tylko na domniemanego Boga- rozsądnie,
rozsądnie !!!!
--
zobacz zdjęcia z czasów komuny, pośmiej się z kaczyńskich i polityków na YouTube
PS
Jestem ateistą, gardzę ludzką głupotą i zaślepieniem, katole
wzbudzają we mnie politowanie, wyznaję prawo kosmicznej
sprawiedliwości a prawo ustalone przez ludzi przestrzegam bo muszę :)