Re: Gdzie wolelibyście się urodzić?
Nie mieszam broń Boże rozwoju gospodarczego z niższością ani wyższością
kulturową. Rozwój gospodarczy to Twoje słowa. Rozmawiamy natomiast o kulturze i
mentalności społeczeństwa i ich wpływie na dobrobyt obywateli, a nie na odwrót.
Podkreślam, że miałem na myśli dobrobyt obywateli (a nie gospodarkę jako taką) i
to w rozumieniu jak największych grup społeczeństwa. Szczególnie, że pojęcie
rozwój gospodarczy nijak ma się do zamożności przeciętnego obywatela państwa.
Kultura i mentalność mają natomiast wpływ na dobrobyt ogółu obywateli, co
próbowałem wytłumaczyć między innymi podejściem do prawa.
Z tezą, że każde imperium uzasadnia swoje podboje na własny sposób, każde jednak
podbija, trudno się nie zgodzić. Absolutnie jednak nie zrównuje to oceny tychże
podbojów, ani nic nie mówi o tym, jak będzie się żyło podbitym narodom w nowym
państwie. Ani nic nie mówi o tym, czy podbitemu narodowi po przyjęciu kultury i
mentalności narodu agresora będzie się żyło lepiej. Np. nie trudno nie zauważyć,
że zachodniej części Niemiec "podbitej" przez Amerykanów powiodło się znacznie
lepiej niż wschodniej części Niemiec podbitej przez Sowietów. Nie trudno również
zauważyć, że obydwie części narodu niemieckiego zostały naznaczone kulturą i
mentalnością okupanta. Piszesz, że Rzymianie nieśli światło barbarzyńcom,
komuniści - władzę robotnikom, USA - demokrację światu. Co do Rzymian, to nie
chcę oceniać tych podbojów, mimo iż moim zdaniem ich przewaga cywilizacyjna i
kulturowa nad podbitymi narodami była ogromna i przyniosła wiele korzyści tzw.
barbarzyńcom. To były jednak inne czasy. Natomiast odniosę się do dwóch
pozostałych przykładów. Komuniści w rzeczywistości nie dali władzy robotnikom.
To kłamstwo, jak zresztą cały ZSRR oparty był na kłamstwie. Natomiast USA
faktycznie przyczyniły się do demokratyzacji okupowanych krajów przynosząc im i
ich społeczeństwom bezsprzeczne korzyści. Na tym przykładzie widać, że niektóre
podboje, jak np. podboje Mongołów czy wspomnianych Sowietów, przyniosły więcej
zła niż korzyści.
Całą tę dyskusję wywołałem natomiast głównie po to, że sprzeciwiam się
upiększaniu Rosji, Rosjan i ich kultury i tłumaczeniu, że byłoby nam Polakom
lepiej, gdybyśmy jak najwięcej od nich przejęli. A z takim właśnie przekonaniem
stykałem się wielokrotnie na forum GW i innych portali. Wydaje mi się również,
że mam wytłumaczenie tych tęsknot. Otóż Rosja sowiecka i wcześniej carska miała
długą historię w upiększaniu siebie (począwszy od sławnych potiomkinowskich
wsi). Jeśli w Polsce w mediach w kółko słychać o pozornie przykrych tematach,
jak walka z korupcją, krytyka rządu, wzajemnie krytykujących się frakcjach
polityków, jeśli co cztery lata w kółko zmieniają się rządy, mnie to cieszy.
Dlaczego? Bo jeśli mówi się o wykrytych przypadkach korupcji, to jest objaw, że
z korupcją się walczy. Jeśli media krytykują rząd, to znaczy, że politykom
trudno jest cokolwiek złego ukryć. Jeśli zmieniają się rządy to znaczy, że
demokracja działa. W Rosji natomiast trudniej o obiektywną i zgodną z
rzeczywistością krytykę władzy, niż w Polsce, skoro większość mediów
podporządkowana jest władzom. Mniej mówi się złego o władzy, co wcale nie
oznacza, że ta władza jest dla obywateli lepsza. Rosja ma ogromną szansę rozwoju
dzięki surowcom ze swoich podbitych kolonii (tak jest, te ziemie wcale nie były
niezamieszkane). Pytanie tylko, czy będzie je w stanie wykorzystać dla dobra
większości swoich obywateli i ile czasu upłynie, zanim ci obywatele będą mogli
powiedzieć, że są tak samo zamożni i tak samo wolni jak mieszkańcy zachodniej
Europy. Życzę im, żeby trwało to jak najkrócej. Wracając jednak do tematu, ja
natomiast absolutnie nie chciałbym urodzić się Rosjaninem ani jako Polak nie
chciałbym, żeby Polska była częścią Rosji.