> > Czy amatorzy pro-life myślą o człowieczeństwie płodu na widok
> pijanej do
> > nieprzytomności kobiety w ciąży? Czy zgodnie ze swoimi poglądami
> wzywają wtedy
> > policję i powiadamiają opiekę społeczną o znęcaniu się nad
> dzieckiem?
>
> Czy zwolennicy pro-choice robia cos w takiej sytuacji? Jesli
> pomagaja tym, ktore decyduja sie usunac, to logiczne, ze beda
> pomagac rowniez tym, ktore decyduja sie urodzic. Wszakze to "pro-
> choice" a nie tylko "pro-abortion".
Tu się zapędziłeś - "pro-choice" nie oznacza chyba pomocy w usuwaniu
ciąży, ale raczej brak_zakazu.
A w tle - zapewne - jest założenie, że jeśli kobieta, która
nie_jest_zmuszana do porodu, podejmuje decyzję o urodzeniu, można od
niej (w bajeczkach dla grzecznych czieci także od jej partnera)
oczekiwać odpowiedzialności za dalsze losy potomstwa.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.