Prawa mniejszości
Autor:
nick3
07.02.08, 00:47
W baaardzo ogólnej perspektywie masz rację, tylko powiedz to tym,
którzy akurat są zabijani!
makiawelista napisał:
> A co do A... Nie chcesz, by
> ludzie byli zadowoleni?
Nasuwa się zdroworosądkowa obiekcja, że przecież nie tymi samymi
sami mogą być ci zadowoleni i ci zabijani.
Odpowiedziałbym w ten sposób:
Zabijanie zawsze wybiera się jako styl życia całości.
Raz uruchomiona możliwość wyznaczenia mniejszości do unicestwienia
staje się stałym rysem społeczeństwa.
Czy niebieskooki aryjczyk-mańkut może po Oświęcimiu ufać swojemu
nazistowskiemu społeczeństwu, że nie stanie się następnym po Żydach
obiektem "oczyszczania rasy"?
Treścią, którą wybiera społeczeństwo, które wybiera eliminację
jakiejś mniejszości, jest sama możliwość eliminowania mniejszości -
jako zasada.
Nie da się tu powiedzieć, która mniejszość może czuć się wiarygodnie
wyłączona z tej reguły.
A może mogłoby istnieć takie społeczeństwo, w którym członkowie
grupy większościowej w tami stopniu ufaliby sobie nawzajem, że po
wymordowaniu wytypowanej mniejszości, żyliby sobie dalej jak gdyby
nigdy nic, a społeczeństwo nie popadłoby w chaos?
"Lojalni gangsterzy"
Czy to możliwe?
Tylko przy założeniu, że rzeczywiście serio nie czuliby wspólnoty
ludzkiej z wymordowanymi.
Wtedy dopiero mogliby uwierzyć, że ich samych nic takiego nie spotka
znienacka z rąk współtowarzyszy.
Naziści wierzyli, że tacy są.
Nie wiemy, czy mieli rację (osobiście wątpię). Na szczęście
przegrali.
Co jednak, gdyby nasi prześladowcy rzeczywiście okazali się dla
siebie nawzajem ufającym sobie społeczeństwem "lojalnych gangsterów"?
Wtedy musielibyśmy uznać ich za odrębny gatunek od nas.
Co do większości - one obawiając się swoich własnych członków (nie
wierząc, że są "lojalnymi gangsterami", lub nie chcąc próbować)
nakładają sobie zupełnie spontanicznie obowiazek szanowania reszty
społeczeństwa.
Prawa mniejszości.
Demokracja to rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości.