Re: Ziobro: Laptop uszkodzony pod koniec 2006 r.
Oj, przegina Zbyniu i naciąga:
Zaznaczył, że gdy odchodził z ministerstwa poprosił o wystawienie rachunku za
uszkodzony laptop, bo uznał to za swoje zaniedbanie.
- I co, przez rok był bez laptopa?
- I oczywiście ustnie poprosił?
- A kiedy oddał ten laptop?
Natomiast przed oddaniem laptopa poleciłem, by ten twardy dysk, który działał
przed moim odejściem, został zapisany programem, uniemożliwiającym dotarcie do
danych, które są na nim zawarte
- Kogo poprosił, prokuratora Engelkinga jak zwykle?
- I oczywiście ustnie poprosił?
- I oczywiście protokołu zapomniano sporządzić?
Nie sądzę, by ktoś mógł uzyskać jakieś dane z tego mojego użytkowania internetu,
czy jeśli zdarzyło mi się jakąś notatkę tam zrobić z postępowania karnego -
powiedział.
- I oczywiście nikt nie musi przechowywać logów z serwerów?
- I zupełnie naturalne jest, że tak jak korzysta się z kart prepaid,
tak konto pocztowe najlepiej gdy minister ma na onecie?
Czy temu facetowi nie powiedzieli, że o ile danych z dysku nie da
się odzyskać, to kiedy wykonano wipowanie dysku da się ustalić
z dokładnością większą niż miesiąc. Jaką nową historyjkę usłyszymy,
gdy mu o tym powiedzą? Że nie mógł przekazać urzędu następcy,
bo kasowanie dysku się przeciągnęło o kilka godzin, a on biedny
nie mógł pozwolić, żeby informacje dostały się do przestępców,
których Ćwiąkalski bronił jako adwokat?
Czy temu facetowi nie powiedzieli, że Ministerstwo ma służby
zajmujące się sprzętem komputerowym i nie trzeba im nic polecać,
tylko przekazać sprzęt do likwidacji lub naprawy?
Czy temu facetowi nie powiedzieli, że wszystko co ujawni może być
sprawdzone i to nie przez jego ludzi? I to czego nie ujawni - również.