W dzień zakończenia strjaku pielęgniarek we wrześniu ub roku, na
portalu gazeta.pl opublikowałem niniejszy artykuł, który przytaczam
w całości poniżej.
"Informacje o tym, w jaki sposób traktowano pielęgniarki w gmachu
URM, podczas 7 dni strajku okupacyjnego, są szokujące i wprost
niewiarygodne.
Użyto form oddziaływania typowych dla wojny psychologicznej,
stosowanych podczas przesłuchań osób, podejrzanych o związki z
terroryzmem:, takich jak: odcięcie od świata, zupełny brak łączności
telefonicznej i innej ze światem zewnętrznym, przerywanie
sporadycznie dozwolonych połączeń telefonicznych aby pokazać, że
jesteście inwigilowane, w celu zastraszenia.
Zastosowano zastraszanie i dezinformację, poprzez nazywanie
pielęgniarek przestępcami, straszenie interwencją policji i
podawanie nieprawdziwych informacji o sytuacji strajkowej przed
budynkiem URM, aby wywołać zwątpienie u strajkujących.
Pielęgniarki musiały znosić urągające warunki pobytu: spanie na
podłodze na kartonach, gazety jako okrycie od zimna, nie
dostarczanie paczek z elementarnymi środkami higieny, w tym
podpasek. Szczególną hańbą okryła się poseł Szczypińska, która nie
zareagowała na prośby pielęgniarek i nie pomogła w dostarczeniu
podpasek, reagując słowami :" a co w zamian".
Jest to postępowanie urągające wszelkim standardom państwa
cywilizowanego, członka UE.
Nie dopuszczono negocjatorów z zewnątrz, w tym nawet z Fundacji
Helsińskiej. Jest to standard zachowania typowy dla najbardziej
brutalnych reżimów.
Dla porównania, według relacji Pani Krzywonos, uczestniczki strajku
okupacyjnego służby zdrowia w 1980 roku, mogli oni wówczas
otrzymywać paczki z zewnątrz oraz mogły ich odwiedzać rodziny. A
przecież PRL to było państwo komunistyczne, totalitarne. Wobec tego
może nasunąć się pytanie, w jakim państwie żyjemy obecnie ?"
Pisząc go wtedy nie nałem faktu, że premier Kaczyński wydał zgodę na
zagłuszanie ich telefonów komórkowych. Nie jest to sprawa błacha,
jak sie niektórym kaczystom wydaje. Okaże się po ekspertyzach
biegłych, w jakim stopniu były one narażone na szkodliwe
promieniowanie wysokiej częstotliwości. Jeśli okaże się, że mogły
ucierpieć na zdrowiu, premier Kaczyński i niektórzy jego przyboczni,
mogą być zaskarżeni z powództwa cywilnego o wypłatę wysokich
odszkodowań na rzecz poszkodowanych. Jest to jedyna metoda - oprócz
więzienia - aby tych ludzi nauczyć respektu wobec prawa oraz wobec
innych obywateli. Nie mówię o szacunku do bliżniego swego, bo żaden
sznujący się Katolik w Polsce nie postąpiłby tak jak Kaczyński wobec
pielęgniarek.
Bez cenzury
www.bezcenzury.salon24.pl/